W środę możliwy strajk personelu w PLL LOT

W środę 10 listopada samoloty PLL LOT przez dwie godziny  mogą nie odlatywać z warszawskiego lotniska z powodu planowanego strajku ostrzegawczego stewardess i stewardów. Spółka uważa, że strajk narazi ją na straty, a spełnienie żądań to koszt ok. 120 mln zł rocznie.

 

Rejsy, które zgodnie z planem odbywają się między godziną 10 a 12, w środę mają będą opóźnione. Protestujący zamierzają nie opuszczać tzw. sali przedstartowej personelu pokładowego w siedzibie spółki. Od kilku tygodni personel pokładowy nosi opaski z napisem: "Protest personelu pokładowego". Związek domaga się przywrócenia pracownikom pokładowym wcześniejszych regulacji dotyczących czasu pracy oraz wypoczynku. PLL LOT zatrudnia ok. 750 stewardess i stewardów.

 

Najważniejszy postulat odnosi się odpoczynku po locie ze zmianą czasu. Głównie chodzi o rejsy atlantyckie, a także  uruchamiane przez LOT loty do Hanoi. Od kwietnia br. personel pokładowy pozbawiony jest dwóch dni dodatkowego odpoczynku, który wymagany jest przepisami prawa.

 

Związek domaga się również urlopu kondycyjnego dla utrzymania sprawności psychofizycznej. Zarząd przypomniał, że pomiędzy LOT-em a ZZPP twa spór zbiorowy odnośnie 12 zgłoszonych przez związek postulatów. Dotyczą one m.in. czasu pracy i wypoczynku, procesu planowania załóg czy wypłaty gratyfikacji finansowej za każde wylatane 500 tys. km oraz stałego miesięcznego dodatku do wynagrodzenia.

 

Związkowcy nie zaakceptowali propozycji przedstawionych przez zarząd w sprawie dodatkowych dni na poprawę kondycji psychofizycznej. Zdanien władz LOT-u zapewnienie trzeciego dnia wolnego po rejsach ze zmianą stref czasowych powoduje kilkumilionowy wzrost budżetu w skali roku w stosunku do obecnego. Zarząd zaproponował wyjście alternatywne: albo uzgodnienie dodatkowego płatnego "urlopu kondycyjnego" w wymiarze 14 dni kalendarzowych, albo trzeci dzień wolny po rejsie długodystansowym.

 

źróło: RMF FM