Viktoria Marta Chmielewska: Neuroróżnorodność to nie CSR – to niewykorzystany kapitał poznawczy

Viktoria Marta Chmielewska, founder & prezes zarządu Mea Agency, psycholog, mentor, biznes & life coach
Na zdjęciu: Viktoria Marta Chmielewska, founder & prezes zarządu Mea Agency, psycholog, mentor, biznes & life coach

Neuroróżnorodność nie mówi o tym, jak organizacje traktują ludzi. Mówi o tym, jak myślą. I czy są w stanie wykorzystać różne sposoby przetwarzania informacji, czy nadal opierają się na jednym – szybkim, reaktywnym i tylko pozornie najskuteczniejszym.
 
Neuroróżnorodność ma w firmach dość pechowy status. Najczęściej trafia do tej samej szuflady co dobrostan, inkluzywność i społeczna odpowiedzialność. Jest obecna, bywa podkreślana, czasem nawet pięknie opisana, ale nadal zbyt rzadko traktuje się ją jako element strategii. A przecież nie mówimy o zjawisku marginalnym. Deloitte od lat przypomina, że osoby neuroodmienne stanowią znaczącą część rynku pracy, rzędu około 10-20 proc. populacji. To nie jest nisza. To ogromna część dostępnego talentu i, co ważniejsze, ogromna część dostępnego kapitału poznawczego. 
 
I tu zaczyna się paradoks, który biznes najwyraźniej bardzo polubił. Firmy z przekonaniem mówią o potrzebie innowacji, świeżego spojrzenia, odwagi intelektualnej i wychodzenia poza schemat. A potem projektują pracę tak, by najlepiej radzili sobie ci, którzy myślą szybko, reagują natychmiast, dobrze funkcjonują w niedookreśleniu i nie mają problemu z ciągłym przeciążeniem bodźcami. Kto potrzebuje doprecyzowania, bywa uznawany za mniej samodzielnego. Kto widzi ryzyko, zanim reszta zdąży zamknąć temat, słyszy, że komplikuje. Kto nie odpowiada od razu, łatwo przegrywa z tym, kto mówi pierwszy. Tymczasem Nancy Doyle pokazuje wyraźnie, że neuroróżnorodność w pracy dotyczy także odmiennych sposobów przetwarzania informacji, które w dobrze zaprojektowanym środowisku mogą przekładać się na realną wartość zawodową. 
 
W codziennym życiu organizacji wygląda to bardzo zwyczajnie. Pada brief: „zróbmy to jak ostatnio, tylko bardziej strategicznie”. Jedna osoba rusza od razu, bo wyczuwa kierunek. Druga zatrzymuje się i chce doprecyzować, co właściwie znaczy „strategicznie”. Trzecia nic nie mówi, ale po godzinie przesyła uporządkowaną listę ryzyk. Czwarta łączy temat z czymś pozornie odległym i nagle okazuje się, że właśnie tam leży najlepszy pomysł. W dobrze prowadzonej organizacji to jest wartość. W źle prowadzonej wygląda jak chaos. Harvard Business Review opisywał firmy takie jak SAP, HPE czy Microsoft właśnie z tej perspektywy: nie jako przykłady korporacyjnej dobroczynności, lecz jako organizacje, które zrozumiały, że klasyczne procesy po prostu nie pozwalały im zobaczyć części bardzo dobrych kandydatów i pracowników. 
 
Korzyści z tego są zresztą znacznie bardziej konkretne niż zwykle się o nich mówi. Pierwsza to lepsze wykrywanie błędów i ryzyk. W finansach, IT, analizie danych czy compliance osoba, która szybciej zauważa niespójność, nie jest przeszkodą. Jest zabezpieczeniem. JPMorgan Chase opisuje swój program Autism at Work jako źródło sprawdzonych praktyk rekrutacyjnych i biznesowej wartości, a ich komunikacja wokół programu jasno podkreśla, że chodzi o kwalifikacje, produktywność i realny wkład w pracę firmy, nie o symboliczny gest. 
 
Druga korzyść to innowacja, ale nie ta deklarowana na slajdzie, tylko ta, która rzeczywiście coś zmienia. Deloitte pisze wprost, że neuroinkluzja może wzmacniać innowacyjność i odporność organizacyjną, ponieważ neuroodmienni pracownicy wnoszą odmienne sposoby rozwiązywania problemów. Ich badania wskazują pięć kluczowych czynników wspierających innowację i organizacyjną odporność w zespołach neuroinkluzjnych. To bardzo ważna zmiana perspektywy: różnorodność poznawcza nie jest tu dodatkiem do kultury firmy, ale źródłem lepszych decyzji i nowych rozwiązań. 
 
Trzecia sprawa to jakość decyzji. I tu biznes ma chyba największą skłonność do mylenia szybkości z trafnością. Jeśli decyzja zapadła sprawnie, spotkanie uznaje się za efektywne. Jeśli ktoś zatrzymuje proces pytaniem, alternatywną interpretacją albo niewygodną wątpliwością, łatwo odczytać to jako utrudnienie. Tymczasem właśnie tam często zaczyna się myślenie warte pieniędzy. Austin i Pisano pisali o neuroróżnorodności jako przewadze konkurencyjnej właśnie dlatego, że różne profile poznawcze wiążą się m.in. z mocnymi stronami w rozpoznawaniu wzorców, pamięci, analizie czy matematyce. Nie chodzi więc o to, że zespół staje się „bardziej różnorodny” w sensie wizerunkowym. Chodzi o to, że zaczyna myśleć pełniej. 
 
W branży spotkań ten temat widać szczególnie wyraźnie, bo tutaj wszystko dzieje się w dużym zagęszczeniu: tempo, bodźce, energia, networking, szybkie przełączanie uwagi. To środowisko świetne dla części osób, ale nie dla wszystkich. Jeśli uznamy taki format za jedyny profesjonalny, w praktyce testujemy głównie szybkość reakcji, a nie jakość refleksji. A przecież czasem wystarczy drobiazg: agenda wysłana wcześniej, brief zapisany konkretnie, chwila ciszy przed rundą pomysłów, możliwość dopowiedzenia czegoś po spotkaniu, a nie wyłącznie w jego trakcie. Deloitte podkreśla zresztą, że praktyki wspierające neuroinkluzję zwykle poprawiają środowisko pracy szerzej, nie tylko dla osób neuroodmiennych. 
 
Największy błąd firm polega dziś chyba na tym, że nadal patrzą na neuroróżnorodność jak na temat reputacyjny, a nie strategiczny. Jak na obszar społecznej wrażliwości, a nie przewagi konkurencyjnej. Tymczasem właśnie tutaj kryje się bardzo twarda wartość: trafniejsze decyzje, lepsze wykrywanie ryzyk, wyższa innowacyjność i dostęp do talentu, który standardowy model organizacji zwyczajnie przepuszcza między palcami. Neuroróżnorodność nie powinna więc trafiać do działu CSR. Powinna trafiać tam, gdzie naprawdę ważą się wyniki firmy: do strategii, do procesów decyzyjnych i do sposobu, w jaki organizacja rozumie własne myślenie. Bo to nie jest kwestia empatii. To jest kwestia kapitału poznawczego. 

Autorka: Viktoria Marta Chmielewska, founder & prezes zarządu Mea Agency, psycholog, mentor, biznes & life coach

Bibliografia
1.     Austin, R. D., & Pisano, G. P. (2017). Neurodiversity as a Competitive Advantage. Harvard Business Review.
2.     Deloitte. (2022). The Neurodiversity Advantage. Deloitte Insights.
3.     Deloitte. (2023). Neurodiversity in the workplace. Deloitte Insights.
4.     Doyle, N. (2020). Neurodiversity at work: a biopsychosocial model and the impact on working adults. British Medical Bulletin, 135(1), 108-125.
5.     JPMorgan Chase & Co. (2023). Autism at Work: Proven value.
6.     Krzeminska, A., Austin, R. D., Bruyère, S., & Hedley, D. (2019). The advantages and challenges of neurodiversity employment in organizations. Journal of Management & Organization.
7.     Neurodiversity in Business. (2024). Neurodiversity at Work: Research Report.
8.     Walkowiak, E. (2021). Neurodiversity of the workforce and digital transformation. Technological Forecasting and Social Change.