Pustynia jest jedną z trzech najpiękniejszych przestrzeni świata, obok gór i morza. Rozciąga się bez końca, jakby ktoś rozlał światło na piasek i zapomniał je zabrać z powrotem. Czysta magia.
Tu cisza nie jest brakiem dźwięku, lecz obecnością czegoś większego niż słowa. Drży w powietrzu, osiada na skórze, wnika w myśli i powoli je wygasza. Zostaje tylko oddech, taki prosty, prawdziwy. Stres dnia codziennego gdzieś odlatuje i właśnie to jest w tych wyjazdach najważniejsze.
W tej pustce wszystko staje się wyraźniejsze: cień wydmy, ślad wiatru, puls słońca. I człowiek, który wreszcie przestaje uciekać przed sobą.
Dlatego tak bardzo lubię zabierać na pustynię naszych klientów.
Tutaj przygoda nie zaczyna się od atrakcji, ona zaczyna się od ciszy. Od momentu, kiedy świat zostaje gdzieś daleko, a zostaje tylko piasek, przestrzeń i oddech, który nagle staje się ważniejszy niż wszystko inne.
Śpimy pod namiotami, blisko ziemi, jakby bliżej było wtedy do sensu tego miejsca. Noc jest chłodna i przejrzysta, a niebo wydaje się większe niż gdziekolwiek indziej.
Ognisko, bębny tende i imzad przecinające ciszę. Ta muzyka nie wypełnia pustki, ona ją rzeźbi. Tańczymy dookoła, na boso, na piasku, który jeszcze kilka godzin wcześniej był gorący od słońca. Teraz zimny oddaje ciepło, przyjmuje kroki, odpowiada na każdy ruch. Nikt nie myśli o tym, jak wygląda taniec, ważne jest tylko to, że ciało pamięta coś, czego umysł nie musi tłumaczyć.
Bębny nadają puls, a ognisko trzyma wszystko razem: ludzi, noc, pustynię i ten krąg, który nie ma początku ani końca. Gdzieś w oddali cisza wciąż istnieje, ale nie wśród nas. My jesteśmy wspólnotą, połączeni doświadczeniem, ciszą i wspólnym rytmem tego miejsca.
Rano budzimy się jeszcze przed słońcem, w tym półśnie, w którym pustynia jest najbardziej prawdziwa. I idziemy na wydmę, powoli, bez pośpiechu, żeby zobaczyć, jak wstaje słońce.
I ta cisza… nie jest pusta. Ona ma swoją gęstość. Czasem to tylko szept wiatru, który przesuwa piasek i zmienia kształt świata w momencie, kiedy na niego patrzymy. Człowiek zaczyna słuchać inaczej, nie dźwięków, ale siebie.
A potem przychodzi druga strona pustyni. Ta bardziej dynamiczna, z energią, która kontrastuje z porankiem. Wsiadamy do aut i ruszamy w przestrzeń, która nie ma końca. Piasek staje się falą, wydmy naturalnym torem, a horyzont czymś, co zawsze cofa się o krok dalej. Jest adrenalina, jest śmiech, jest ten rodzaj wolności, którego nie da się zaplanować w mieście.
I właśnie w tym zestawieniu, ciszy poranka i ruchu dnia, pustynia pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Nie jest pustką. Jest doświadczeniem, które zostaje w człowieku długo po tym, jak wróci już do codzienności.
To była piękna wyprawa. I zawsze lubię tutaj wracać.
Autor: Agata Kondracka, współzałożycielka i współwłaścicielka agencji MindBlowing
Cykl felietonów: Global Nation czyli historie globalne
Agata Kondracka współwłaścicielka agencji MindBlowing w swojej pracy stara się łączyć wartościowe spotkania, przede wszystkim te z kategorii incentive travel, sztukę i zrównoważony sposób prowadzenia biznesu, ze szczególnym naciskiem na dbałość o środowisko i zero waste. I tych aspektów będą dotyczyć głównie jej komentarze.
Global Nation by Agata Kondracka w pierwszy poniedziałek kazdego miesiąca