DYLEMATY BRANŻY SPOTKAŃ: Jak przeciwdziałać nieuczciwemu wykorzystywanie pomysłów?

Nie tak dawno odbył się - Konkurs na najciekawszą ofertę imprez integracyjno-motywacyjnych w Krakowie i Małopolsce, w którym nagrodą była obecność w katalogu pokonkursowym. To wydarzenie zainspirowało nas do podjęcia tematu ochrony własności intelektualnej w branży spotkań. Obecność w katalogu wiązała się mianowicie z ujawnieniem ofert i tym samym pomysłów kreatywnych. Innym przykładem tego trendu może być prezentacja 15 case studies, z ostatnich dwóch lat, różnego typu wyjazdów motywacyjnych z całego świata, przedstawiona, w niedawno wydanej, książce Krzysztofa Celucha i Roba Davidsona „Motivational Events”. KLIKNI TU.

 

Publikowanie ofert może być z jednej strony postrzegane jako zagrożenie wobec ochrony know-how danej firmy, natomiast przeciwny trend, czyli zabezpieczanie scenariuszy, jest z pewnością dość kosztowne i skomplikowane pod względem prawnym. Kórą strategię wybrać?

 

Stałym i nierozwiązalnym problemem branży są nieuczciwe praktyki, których dopuszczają się bądź zleceniodawcy korporacyjni, który przykładowo, po rozpisanym przetargu, zlecają realizację zlecenia firmie, która je wykona po najniższych kosztach, nieuczciwie wykorzystując czyjeś pomysły, lub też wykorzystywanie pomysłów konkurencji przez inne agencje.

 

Nasuwa się refleksja: Czy, paradoksalnie, jawność scenariuszy może skutecznie chronić przed kopiowaniem pomysłów? O opinie w tej kwestii zapytaliśmy przedstawicieli stowarzyszeń działających na rynku, jako organizacji, które w swoich statutach mają propagowanie uczciwych praktyk. Kwestia ochrony własności intelektualnej jest dość skomplikowana ze względu na jej wirtualny charakter. Branża spotkań musi wypracować tu własną receptę – w jaki sposób chronić wartość, stanowiącą dorobek danej firmy.

 

  Wojciech Liszka, Prezes Stowarzyszenia MPI Poland Club:

 

- Z jednej strony zawsze jest możliwość, ze ktoś skorzysta z czyjegoś pomysłu. Z drugiej strony warto sie zastanowić na ile unikalne są propozycje przygotowywane przez poszczególne firmy incentive. A raczej czym sie różnią od siebie i czy rzeczywiście ich unikalność jest czynnikiem decydującym o wyborze oferty? Może to co pisze jest kontrowersyjne ale do takich przemyśleń skłoniła mnie ostatnio koleżanka, która odważnie stwierdziła, ze nie obawia sie przyprowadzenia na spotkanie branżowe swoich klientów. Wielu powie, ze to jak wsadzanie palców miedzy drzwi. Gdy jednak sie zastanowimy, szybko dojdziemy do wniosku, że nasi klienci przecież i tak nie żyją w izolacji a inni podwykonawcy próbują nawiązać z nimi współpracę i przechwycić "nasz biznes".


Musi być zatem powód, dla którego wciąż współpracujemy. Myślę, ze to wspólne doświadczenie i zaufanie powstałe podczas dokonanych wspólnie realizacji jest tym czynnikiem. Pewność, ze powierzenie nam zadania daje gwarancje sukcesu. Czy zatem publikowanie naszych ofert jest rzeczywiście realnym zagrożeniem?

 

  Adwokat Maciej Kubiak, Szef Zespołu Prawa Mediów w Kancelarii Leśnodorski, Ślusarek i Wspólnicy:

 

Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych wyraźnie wskazuje, że ochroną prawno-autorską jest objęty jedynie sposób wyrażenia – idea a zatem również sam pomysł (w tym pomysł na event czy jego scenariusz) chronione w tym reżimie nie są.


Nie oznacza to jednak, że kreatywni przedsiębiorcy nie mają żadnej możliwości ochrony ich własności intelektualnej. Warto odwołać się do innych regulacji. Wszystko jednak zależy od tego jaki element naszego pomysłu jest nośnikiem jego największej wartości. Czasem może to być chwytliwa nazwa, czy hasło, które mogą powiedzieć więcej o planowanej imprezie niż opisowy scenariusz – wtedy warto dokonać rejestracji znaku towarowego. Innym razem „kopiowanie” scenariusza naszego bardzo oryginalnego i popularnego event-u mogłoby być w pewnych okolicznościach uznane za czyn nieuczciwej konkurencji. W takiej sytuacji fakt wcześniejszego upublicznienia scenariusza takiej imprezy, rozpoczęcia kampanii promocyjnej i reklamowej, zbudowania zainteresowania opinii publicznej i potencjalnych klientów danym wydarzeniem mógłby paradoksalnie być skuteczniejszym środkiem do jego ochrony niż zachowywanie wszystkiego w ścisłej tajemnicy.

 

Trzeba jednak pamiętać, że co do zasady inspirowanie się dorobkiem kultury i działalnością oraz twórczością (również spełniającą przesłanki ochrony prawno-autorskiej) innych przedsiębiorców jest zachowaniem przez prawo dozwolonym. Granice takiej dozwolonej inspiracji nie są przez prawo wyraźnie określone i każdy przypadek wymaga indywidualnej oceny. Na gruncie przepisów o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji czynem nieuczciwej konkurencji jest działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta. Tymczasem z perspektywy prawno-autorskiej, za kryterium rozgraniczenia dozwolonej inspiracji od opracowania cudzego utworu (na którego wykorzystanie musimy mieć już zgodę twórcy utworu pierwotnego) należy uznać – jak wskazuje w swoim orzecznictwie Sąd Najwyższy - poziom twórczego przetworzenia elementów dzieła inspirującego. Istotne jest zatem aby o charakterze dzieła inspirowanego decydowały już jego własne, indywidualne elementy, a nie elementy przejęte.


  Andrzej Bagniuk, Prezes Stowarzyszenia Branży Eventowej:

 

- Oferty dzielą się na te tzw. Stałe czy Standardowe, czyli takie, które właściwie każdy ma lub może mieć. Przykład to np. scenariusze typu „PRL”, „Prohibicja”, jeżeli chodzi o Wieczory tematyczne. Mimo, iż programy różnią się w szczegółach, to jest to niemal jedno i to samo, chociaż jeszcze dzisiaj można znaleźć osoby, które stwierdzą, że jako pierwsi opracowali dany scenariusz a cała Polska go skopiowała… Programów tego typu oczywiście nie ma sensu zabezpieczać prawnie.


Kolejna grupa to oferty autorskie i tu jest właśnie największy problem. Te z nich, które opierają się na opatentowanych rozwiązaniach technicznych, mają ułatwione życie ale pozostałe są i pewnie zawsze będą narażone na podrabianie. Czy da się temu skutecznie przeciwdziałać? Słuchając Radcy prawnego, należy stwierdzić, że tak, choć pod określonymi warunkami. Warto zadbać o precyzyjny opis oferty a zwłaszcza tego co w niej najbardziej chcielibyśmy chronić, przed czym dokładnie chcemy się zabezpieczyć, przed jakiego rodzaju naruszeniami. Każdy przypadek będzie tu indywidulany, wymagający analizy od strony prawnej. Zwarzywszy jednak na niedoskonałości naszego systemu prawnego, nie zawsze jest to droga mogąca prowadzić do satysfakcjonującego rozwiązania.


Poleciłbym przede wszystkim nie przemilczać takich przypadków. Ostrzegajmy się nawzajem. Powinniśmy mówić o nich, podawać nazwy firm, konkretnych osób, oczywiście w taki sposób by nie narazić się na negatywne konsekwencje prawne.


Rolą Stowarzyszenia jest też piętnować takie naruszenia i w miarę możliwości przeciwdziałać im. Dążymy do powołania w ramach naszych struktur Organu ds. Etyki, który mógłby z czasem realnie rozwiązywać takie problemy. Aktualnie możemy pochwalić się pierwszą tego typu sprawą, która została pozytywnie rozstrzygnięta, zaledwie jednym przesłanym mailem, jednocześnie do sprawcy i do Stowarzyszenia. Może to przypadek a może kolejny skuteczny sposób przeciwstawiania się nieuczciwym praktykom na rynku.

 

  Justyna Skubis, Dyrektor Zarządzająca Stowarzyszenia Organizatorów Incentive Travel:


- Nieuczciwe wykorzystywanie pomysłów na programy incentive travel to problem całej branży incentive. Od lat organizatorzy starają się zabezpieczać swoje pomysły na różne sposoby. Jednak najważniejszy tutaj nie jest sposób zabezpieczenia, bo jak życie pokazuje nie ma jednego skutecznego, który dawałby 100% gwarancję. Ani klauzule prawne w ofertach ani publikowanie ofert nie będzie skuteczne tak długo jak znajdą się ludzie, których system wartości będzie pozwalał na wykorzystywanie cudzych pomysłów w swojej pracy. Dlatego uważam, że najważniejsza jest etyka i wszystkie działania, które mają na celu jej propagowanie. Zarówno wśród organizatorów programów incentive travel jak i wśród klientów. Oczywiście równocześnie organizatorzy powinni konsekwentnie stosować wszelkie dostępne sposoby zabezpieczania się. O tym który jest najlepszy trudno decydować odgórnie, to w dużej mierze zależy od właściciela pomysłu. Publikowanie scenariuszy jest jednym ze sposobów, obawiam się jednak że w dzisiejszych realiach rynkowych jeszcze nie wszyscy organizatorzy są na to gotowi. Jestem natomiast przekonana, że naruszanie praw autorskich powinno być ścigane i piętnowane przez branżę.


Ochrona własności intelektualnej dotyka mocno, jak widać, problemu etyki w branży spotkań. Rozdrobniony rynek eventowy, silna konkurencja i niełatwe czasy nie ułatwiają przestrzegania zasad. Nie istnieje jedna skuteczna metoda przeciwdziałania nieuczciwym praktykom, tym niemniej stowarzyszania branżowe, poprzez wyznaczania i egzekwowanie standardów (co niekiedy okazuje się znacznie trudniejsze), mogą odegrać znaczącą rolę w poprawie poziomu etycznego branży spotkań.

 

źródło: MeetingPlanner.pl