Od wymiany wiedzy do hiperpersonalizacji – nowy sposób projektowania eventów

Uczestnicy 27Names Inspiration XL
Na zdjęciu: Uczestnicy 27Names Inspiration XL

Branża eventowa nie ma już stałego rytmu – działa w ciągłym przeprojektowaniu. Zmieniają się technologie produkcyjne, oczekiwania uczestników i standardy jakości doświadczeń, a każdy nowy projekt zaczyna się w innych warunkach niż poprzedni. W takim środowisku trudno mówić o „sprawdzonych raz na zawsze” rozwiązaniach. Coraz częściej liczy się to, jak szybko można je przetestować, porównać i poprawić. Pisze Klaudia Laskowska z endrofina events. 
 
Dziś najlepsze projekty powstają tam, gdzie wiedza i doświadczenia z różnych rynków zaczynają się realnie przenikać – nie na poziomie inspiracji, ale konkretnych rozwiązań produkcyjnych i koncepcyjnych. Właśnie na tej idei opiera się 27Names – sieć 27 niezależnych agencji eventowych z 27 krajów Europy a endorfina events reprezentuje Polskę. Każda z nich działa w innym kontekście rynkowym: inne budżety, inne oczekiwania klientów, inne podejście do ryzyka i produkcji. Ale wszystkie pracują na podobnych wyzwaniach: jak projektować angażujące doświadczenia, jak integrować technologię z narracją wydarzenia i jak podnosić jakość przy rosnącej presji kosztowej.
 
27Names nie jest organizacją w klasycznym rozumieniu, tylko stałym systemem wymiany operacyjnej. Agencje dzielą się nie tylko trendami, ale też bardzo konkretnymi rozwiązaniami: jak budować flow uczestnika na dużych wydarzeniach, jak optymalizować produkcję scenografii, jak pracować z formatami hybrydowymi, które realnie utrzymują uwagę odbiorcy, albo jak wdrażać bardziej zrównoważone podejście do logistyki eventowej bez utraty jakości doświadczenia. Choć rynki różnią się skalą i kulturą, mechanika problemów jest często identyczna. Różni się tylko sposób ich rozwiązania.
 
Dlatego wymiana w ramach 27Names działa jak szybkie testowanie hipotez na różnych rynkach. Rozwiązanie, które powstaje np. w Hiszpanii jako intensywnie immersyjny format angażujący uczestników w przestrzeń, może trafić do Skandynawii, gdzie zostaje uproszczone i dostosowane do bardziej minimalistycznego podejścia do doświadczeń. Z kolei podejście z Europy Środkowo-Wschodniej do efektywnej produkcji i optymalizacji kosztów coraz częściej inspiruje rynki Europy Zachodniej, gdzie rośnie presja na skalowanie projektów bez utraty jakości. W praktyce oznacza to, że innowacja nie jest już lokalna. Jest iteracyjna – powstaje w ruchu, pomiędzy rynkami.
Jak podkreśla Christina Pilz, head of community & culture w 27Names: – Największą wartością naszej sieci jest otwartość. Agencje nie konkurują ze sobą – uczą się od siebie. Każdy rynek wnosi własną perspektywę, a dzięki regularnej wymianie doświadczeń możemy szybciej dostrzegać zmiany i wspólnie wyznaczać kierunki rozwoju całej branży. To właśnie różnorodność sprawia, że stajemy się silniejsi jako społeczność.
 
Jak podkreśla Michał Kaleta, managing director w endorfina events: – Członkostwo w 27Names daje nam dostęp do europejskiego know-how, ale jednocześnie pozwala zachować lokalną perspektywę i dobrą znajomość polskiego rynku. Nie kopiujemy globalnych trendów – testujemy je, adaptujemy i wdrażamy tam, gdzie realnie wspierają jakość doświadczeń uczestników. 
To właśnie połączenie międzynarodowej wymiany wiedzy z lokalnym doświadczeniem sprawia, że innowacje w branży eventowej mają dziś największą wartość.
 
Autorka: Klaudia Laskowska, senior PR specialist, endorfina events