Sezon ogórkowy? czyli „Grześ wie…”, odcinek 3

Tym razem o ogórkach, branży eventowej i pewnym nieporozumieniu dotyczącym wolnego czasu.
Grześ długo myślał, że „sezon ogórkowy” oznacza mniej pracy, mniej telefonów i trochę świętego spokoju. Tylko że ogórki właśnie wtedy mają najwięcej roboty. Zbiór, kiszenie, przetwory. 
Z eventami jest podobnie. Klient wyjeżdża na urlop, a Grześ zostaje z callami, produkcją i klasycznym: „jeszcze tylko jedna mała rzecz”.
Teraz już Grześ wie, że „sezon ogórkowy” istnieje głównie w Excelu.

„Grześ wie…” to cykl rysunkowy o pracy, klientach, pieniądzach, social mediach i codziennych absurdach, które osoby z branży znają aż za dobrze. Jeśli pracujecie w tej branży, jest spora szansa, że w którymś z obrazków zobaczycie siebie. Albo swojego klienta. A jeśli nie, to pewnie znacie kogoś, kto dokładnie tak się zachował.
 
Pomysłodawcą cyklu jest Grzegorz Kieniksman. Grześ to jego rysunkowe alter ego. Wszystkie historie powstały na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji. Za ilustracje odpowiada Paweł Koszarowski.
 
Grzegorz Kieniksman
Producent, strateg i twórca projektów społeczno-kulturalnych. Head of marketing & creation w Rebelia Media Group. Łączy biznes z kreatywnością. Inspiruje się sztuką, designem i kulturą, szukając rozwiązań, które wyróżniają marki i budują ich realną wartość. 
 
Paweł Koszarowski
Projektant grafik i scenografii, head of design w Rebelia Media. Z wykształcenia kreator marki na Amsterdamskim Fashion Institute, pasjonat wszelkiego rodzaju designu, sztuki i kultury.

Przypis redakcji: „Sezon ogórkowy” wywodzi się najpewniej z niemieckiego Sauregurkenzeit. Pierwotnie określenie to funkcjonowało w berlińskim języku kupieckim i odnosiło się do okresu późnego lata, kiedy dojrzewały i były kiszone ogórki, a jednocześnie ruch handlowy wyraźnie słabł.
Z czasem znaczenie się rozszerzyło. Już w XIX wieku niemieckie określenie zaczęło oznaczać po prostu okres zastoju, w którym niewiele się dzieje – nie tylko w handlu, ale też w kulturze, życiu publicznym czy polityce. W 1821 roku użyto go w odniesieniu do teatru, a w połowie XIX wieku zaczęła się nim posługiwać prasa w znaczeniu „czasu ubogiego w wydarzenia i tematy”. 
W polszczyźnie „sezon ogórkowy” oznacza dziś przede wszystkim wakacyjny zastój w życiu kulturalnym, społecznym i politycznym. Tak definiuje go „Wielki słownik języka polskiego. 
Dopiero na tym tle szczególnie silnie utrwaliło się znaczenie medialne. Latem parlament i instytucje pracują wolniej, wiele osób wyjeżdża na urlopy, jest mniej premier, konferencji i dużych wydarzeń. Redakcje mają więc mniej „twardych” newsów i częściej sięgają po tematy lżejsze, ciekawostkowe, nietypowe albo wręcz błahe. Stąd połączenia takie jak „sezon ogórkowy w mediach”, „ogórkowy temat” czy skrótowe „ogórki”. 
Wspólnie pytamy więc, czy rzeczywiście „czas ogórków” lub „ogórkowy sezon” występuje nadal w branży eventowej? 

Zobacz też: Każdy zna się na wszystkim, czyli „Grześ wie…”, odcinek 1 >>>
Zobacz też: Nie samą robotą człowiek żyje, czyli „Grześ wie…”, odcinek 2 >>>