Coraz częściej słyszymy od klientów pytanie: czy macie team building z AI?
To pytanie pokazuje coś więcej niż chwilową modę na sztuczną inteligencję. Pokazuje zmianę, która już dzieje się w organizacjach.
Pisze Monika Dymacz, chief experience officer, Catatlyst Poland, w cyklu „Team building bez lukru”.
AI przestaje być tematem ze spotkań strategicznych, a staje się realnym kontekstem codziennej pracy: w komunikacji, tworzeniu treści, podejmowaniu decyzji, automatyzacji procesów i budowaniu nowych sposobów współpracy. Nic więc dziwnego, że firmy zaczynają pytać i nas, jak oswoić ten temat także w obszarze rozwoju zespołów.
Z naszej perspektywy najciekawsze nie jest jednak pytanie: jak zrobić team building z AI?. Dużo ważniejsze wydaje się pytanie: jakie kompetencje zespołowe stają się jeszcze ważniejsze w świecie pracy wspieranym przez AI?
Realizacja, która uruchomiła nową perspektywę
Jednym z impulsów do tych przemyśleń była nasza realizacja w Helsinkach, przygotowana we współpracy z Catalyst Finland. Poprowadziliśmy tam program iBuild dla dużej grupy menedżerskiej, w kontekście spotkania strategicznego, którego ważnym tematem była sztuczna inteligencja.
iBuild nie jest grą technologiczną. Nie korzysta z aplikacji AI, nie polega na generowaniu treści i nie udaje narzędzia cyfrowego. To sprawdzona aktywność komunikacyjna, w której uczestnicy, pracując w różnych rolach, muszą odtworzyć model na podstawie informacji przekazywanych między osobami. Jedni widzą wzór, inni muszą go opisać, kolejni przekazują informacje.
Na pierwszy rzut oka to klasyczne doświadczenie z obszaru komunikacji i współpracy. Jednak w kontekście AI nagle ujawnia się w nim bardzo mocna metafora.
AI nie widzi obrazu, który mamy w głowie. Tak samo Budowniczy w iBuild nie widzi modelu, który ma odtworzyć. W obu przypadkach jakość efektu zależy od tego, jak dobrze potrafimy przełożyć własną intencję na jasny, konkretny i możliwy do wykorzystania komunikat.

Promptowanie to nie techniczna sztuczka
Wiele rozmów o AI sprowadza się dziś do promptowania. Jak napisać dobre polecenie? Jak uzyskać lepszy wynik? Jak zadawać pytania, żeby narzędzie „zrozumiało”, czego potrzebujemy?
To oczywiście ważne. Ale im więcej pracujemy z tym tematem, tym mocniej widzimy, że promptowanie nie jest kompetencją techniczną. To nie jest tylko sprawność w obsłudze narzędzia, tylko praktyczny przejaw czegoś znacznie szerszego: jasnego myślenia i dobrej komunikacji.
Dobry prompt jest jak dobry brief. Wymaga celu, kontekstu, struktury, ograniczeń, oczekiwań i kryteriów sukcesu. Wymaga też umiejętności oceny pierwszego rezultatu, przekazania feedbacku i poprawiania kolejnych wersji.
To są bardzo ludzkie kompetencje.
AI może generować odpowiedzi, ale człowiek nadal odpowiada za jakość pytania. AI może zaproponować rozwiązanie, ale to człowiek musi ocenić, czy jest ono trafne, użyteczne, odpowiedzialne i zgodne z kontekstem. AI może przyspieszyć pracę, ale nie zwalnia nas z myślenia.
Dlatego w iBuild AI Prompting Lab nie chodzi o to, żeby „dodać AI” do gry. Chodzi o to, żeby przez doświadczenie pokazać uczestnikom, jak trudno przekładać intencję na działanie i jak wiele zależy od jakości komunikacji.
Od promptowania AI do jasności działania
Najciekawszy wniosek wykracza poza samo pytanie: „jak pisać lepsze prompty?”.
W gruncie rzeczy chodzi o coś szerszego: jak jasno przekładać swoją intencję na komunikat, z którym ktoś inny może pracować. Tym „kimś” może być AI, ale równie dobrze człowiek, zespół, klient czy współpracownik.
Jeśli nie wiemy, czego chcemy, AI nam tego nie odgadnie. Jeśli nie podamy kontekstu, otrzymamy odpowiedź bez kontekstu. Jeśli nie określimy, po czym poznamy dobry rezultat, trudno będzie ocenić efekt.
Dokładnie tak samo działa komunikacja w zespołach.
Dlatego promptowanie nie jest techniczną umiejętnością. To część dużo większej kompetencji: jasnego myślenia, formułowania oczekiwań, zadawania dobrych pytań i poprawiania pierwszych rezultatów.
Ponieważ ludzie, podobnie jak AI, nie czytają nam w myślach.
Nowy wymiar team buildingu
Przez lata team building był często postrzegany głównie jako integracja: sposób na wspólne doświadczenie, energię, przełamanie rutyny i budowanie relacji. I ta rola nadal jest ważna. Ludzie wciąż potrzebują spotkań, rozmów, śmiechu, działania poza codziennym kontekstem pracy.
Ale dziś coraz częściej firmy oczekują czegoś więcej. Szukają doświadczeń, które nie tylko integrują, ale także uruchamiają rozmowę o realnych wyzwaniach biznesowych: zmianie, adaptacji, komunikacji, współpracy między funkcjami, odpowiedzialności, przywództwie i właśnie AI.
Dobrze zaprojektowany team building powinien być doświadczeniem, które pozwala ludziom coś przeżyć, a następnie nazwać i odnieść do codziennej pracy.
W tym sensie rola facylitacji staje się kluczowa. Sama gra jest punktem wyjścia. Prawdziwa wartość pojawia się wtedy, gdy potrafimy pomóc uczestnikom zobaczyć w niej metaforę ich własnego świata pracy.

Human Skills for the AI Era
W Catalyst Poland coraz częściej patrzymy na nasze programy właśnie przez ten pryzmat: ludzkich kompetencji potrzebnych w erze AI.
Nie chodzi o to, żeby sztucznie zamieniać sprawdzone produkty w „gry z AI”. To byłoby powierzchowne i mało wiarygodne. Chodzi raczej o to, aby na wybrane doświadczenia spojrzeć przez nową soczewkę i zapytać: jakie kompetencje, ważne w świecie pracy wspieranym przez AI, uczestnicy mogą tu realnie przeżyć, przećwiczyć i omówić?
W przypadku iBuild jest to umiejętność przekładania intencji na jasny komunikat, praca z kontekstem, feedbackiem i iteracją.
W innych programach mogą to być eksperymentowanie, uczenie się na błędach, adaptacyjność, kreatywność, krytyczny osąd, współpraca, empatia lidera czy podejmowanie decyzji w sytuacji niepewności.
To nie są nowe kompetencje, ale w erze AI nabierają nowego znaczenia.
Im bardziej zaawansowane stają się narzędzia, tym ważniejsze jest to, co człowiek wnosi do procesu: sens, cel, ocenę, odpowiedzialność, ciekawość, wyobraźnię i zdolność współpracy.
Autentyczność zamiast modnego hasła
W rozmowie o AI łatwo popaść w efektowny język i duże obietnice. Zachowajmy jednak zdrowy rozsądek. Nie każda aktywność musi być „o AI”. Nie każdy program trzeba natychmiast przebrać w nową terminologię. Jeśli połączenie jest sztuczne, uczestnicy szybko to wyczują, ale tam, gdzie metafora jest prawdziwa, warto ją wydobyć.
Nasz projekt team-buildingowy z Helsinek jest dla nas właśnie takim przykładem. Mechanika gry pozostała taka sama. Zmieniła się rama, omówienie i sposób przełożenia doświadczenia na realia współczesnej pracy.
Dzięki temu program jest autentyczny: nie udaje technologii ani nie konkuruje z narzędziami AI. Pokazuje natomiast coś, co jest absolutnie podstawowe dla skutecznej pracy z AI: jakość ludzkiego komunikatu.
Co zostaje po takim doświadczeniu?
Po dobrze przeprowadzonym programie uczestnicy wychodzą z doświadczeniem, które pozwala im lepiej zrozumieć własną odpowiedzialność za jakość komunikacji.
Widzą, że niejasny komunikat prowadzi do przypadkowego efektu. Widzą, jak łatwo pojawiają się założenia, skróty myślowe i różne interpretacje. Widzą, że feedback nie jest dodatkiem, ale warunkiem poprawiania wyniku. Widzą, że pierwszy output rzadko jest tym finalnym.
To są bardzo proste obserwacje, ale właśnie w ich prostocie tkwi siła.
Najważniejsze, że dotyczą zarówno pracy z ludźmi, jak i z AI.
Pytanie na przyszłość
Jesteśmy dopiero na początku tej zmiany. Organizacje będą coraz częściej pytać, jak przygotować zespoły i liderów do pracy w świecie, w którym AI staje się codziennym partnerem, narzędziem i akceleratorem.
Naszym zdaniem odpowiedź nie leży wyłącznie w szkoleniach technologicznych. One są potrzebne, ale nie wystarczą.
Potrzebujemy także doświadczeń, które wzmacniają to, co najbardziej ludzkie: jasność myślenia, komunikację, krytyczny osąd, ciekawość, kreatywność, współpracę, feedback i zdolność uczenia się przez iterację.
Bo im lepsza staje się technologia, tym ważniejsze staje się pytanie: w czym my jako ludzie musimy stawać się jeszcze lepsi?
I właśnie tutaj nowoczesny team building może mieć znacznie większą rolę, niż mogłoby się wydawać.
Autorka: Monika Dymacz, chief experience officer, Catatlyst Poland, certyfikowana facylitatorka, trenerka biznesu
Cyklu „Team building bez lukru”
„Team building bez lukru” to autorski cykl o mechanizmach współpracy, które ujawniają się podczas wspólnych doświadczeń. Praktyka, trendy i case studies pokazujące team building jako narzędzie pracy z zespołem, a nie tylko eventową atrakcję. Autorka „bez lukru” analizuje możliwości, jakie daje team biulding, wskazując, co działa, a czego organizacje powinny unikać. Omawiając team building jako doświadczenie, z którego można wyciągnąć konkretne wnioski o współpracy, komunikacji i dynamice zespołu, zagląda głębiej: do mechanizmów zespołowych, nieformalnych ról, napięć, energii, zaufania i sposobu działania ludzi w grupie.
Monika Dymacz jest certyfikowaną facylitatorką, trenerką biznesu i doświadczoną menedżerką z ponad 18-letnią praktyką w projektowaniu i realizacji usług rozwojowych dla organizacji.
Specjalizuje się w facylitacji pracy zespołów, wykorzystując licencjonowane narzędzia rozwojowe, gry biznesowe i programy team-buildingowe marki Catalyst Global. W swojej pracy łączy facylitację, experiential learning i edutainment, pomagając zespołom rozwijać współpracę, komunikację, odpowiedzialność i skuteczność działania.
Jest absolwentką Uniwersytetu Jagiellońskiego, studiów MBA na Oxford Brookes University, studiów podyplomowych „Trener biznesu” w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera oraz Szkoły Facylitacji Pathways.