Zakładki jasne 3a

Polecane obiekty

Hotel Polonia Palace

Warszawa (mazowieckie)

Międzynarodowe Centrum...

Kraków (małopolskie)

ICE Kraków Congress Centre

Kraków (małopolskie)

Polecane usługi

Masters Catering

Warszawa (mazowieckie)

Belvedere Catering by Design

Warszawa (mazowieckie)

Z-Factor. Smart Hospitality

Kraków (małopolskie)
A A
Publikacje

Sonda: UOKiK zarzuca SAR ograniczanie konkurencji. Jak branża ocenia tę sytuację?

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął postępowanie przeciw Stowarzyszeniu Komunikacji Marketingowej SAR. Zarzuty to: namawianie agencji brandingowych do rezygnacji z niektórych przetargów oraz organizowanie wymiany informacji pomiędzy agencjami, co mogło ograniczać konkurencję

Spytaliśmy przedstawicieli branży, jak oceniają tę sytuację? Czy poprzez podjęte działania SAR ogranicza konkurencję?

Łukasz Adamowicz, Grupa BFC: Mam nadzieję, że zarzuty UOKIK wobec SAR nie potwierdzą się
Marta Chmielewska, Mea Group, Stowarzyszenie Branży Eventowej: Wierzę, że wyjaśnienia przekazane UOKiK przez SAR pozwolą rozwiać wszelkie wątpliwości
Dominik Górka, Live Age, KAE SAR: „Nowe” i „wspólne” to nieodłączne cechy każdej poważnej rynkowej zmiany
Konrad Koper, event-factory: Zależy nam na zachowaniu warunków konkurencyjnej gry rynkowej
Marta Macke, Shortlist Consulting: Zarzuty przedstawione przez UOKiK są przesadzone. Organizacje branżowe powinny stać na straży standardów

Artur Szczęsny, Rebelia Media Group: Rejection fee to kolejny krok do normalizacji rynku, organizowanie wymiany informacji może budzić wątpliwości


Łukasz Adamowicz, wiceprezes Grupy BFC: Mam nadzieję, że zarzuty UOKIK wobec SAR nie potwierdzą się

Ciężko przecenić rolę SAR dla polskiego rynku MICE. Nadmienię chociaż projekt Dobry Przetarg, w którym miałem przyjemność uczestniczyć.
Edukowanie i uświadamianie klientów o realnych kosztach organizacji przetargów jest jak najbardziej zasadne. Koszty te obciążają organizacyjnie i finansowo agencje. W globalnym ujęciu koszty te mają istotny wpływ na jakość i cenę otrzymywanych przez klientów ofert. Zarówno zleceniodawcy, jak i zleceniobiorcy ponoszą ten koszt! Takie działania edukacyjne nie noszą cech ograniczania konkurencji. Niepokojący, gdyby się potwierdził, jest zarzut wniesiony przez UOKIK o porozumieniu mającym na celu nieprzystępowanie do przetargów „bez rejection fee”

Jestem za transparentnością prowadzenia biznesu. Dziwi mnie fakt, iż klienci w większości nie udzielają informacji o podmiotach zaproszonych do udziału w postępowaniu przetargowym. W przetargach publicznych ta informacja jest jawna. Ta praktyka umożliwia dopuszczenie do przetargów podmiotów, które nie spełniają kryteriów. W przypadku projektów incentive nie posiadają odpowiedniej gwarancji turystycznej (także co do zakresu i wysokości). W skrócie brak takiej informacji uniemożliwia ewentualną kontrolę urzędom marszałkowskim, jednocześnie powodując, że zleceniodawca wystawia się na nieświadome ryzyko, które obciąża proceduralnie działy zakupów. Jak mniemam efektem tej sytuacji rynkowej było wzajemne, dobrowolne informowanie się członków SAR o udziale w przetargu. Uważam że samo dzielenie się wiedzą o udziale w przetargu nie jest czynem ograniczającym konkurencję.


Marta Chmielewska, prezes zarządu Mea Group, prezes zarządu Stowarzyszenia Branży Eventowej: Wierzę, że wyjaśnienia przekazane UOKiK przez SAR pozwolą rozwiać wszelkie wątpliwości

Członkom SAR zależy, aby wypracowywać najbardziej profesjonalne rozwiązania, a następnie skutecznie wprowadzać dobre praktyki, standardy etyczne na polskim rynku. Jeżeli na rodzimym rynku mamy mieć do czynienia z konkurencją z prawdziwego zdarzenia, to powinna być np. wynagradzana praca – jak to się dzieje w większości europejskich krajów – wkładana przez agencję w przygotowanie oferty (m.in. koncept kreatywny, praca dedykowanego zespołu) w ramach udziału w konkursie ofert/przetargu. Wierzę, że wyjaśnienia przekazane UOKiK przez SAR pozwolą rozwiać wszelkie wątpliwości, a 2020 rok i kolejne lata przyniosą wszystkim uczestnikom polskiego rynku usług komunikacji marketingowej kolejne rozwiązania, prowadzące do dalszego wzrostu jego profesjonalizmu.


Dominik Górka, dyrektor kreatywny Live Age, członek zarządu KAE SAR: „Nowe” i „wspólne” to nieodłączne cechy każdej poważnej rynkowej zmiany

Postępowanie UOKiK i zarzut nieprawidłowego ograniczania zasady konkurencyjności przez SAR są, według mnie, trudne do akceptacji z dwóch ważnych powodów.

Po pierwsze, promowanie dobrych praktyk to główne zadanie każdego stowarzyszenia branżowego, niezależnie od branży, w której funkcjonuje. W tej perspektywie zarzuty wobec SAR mają element podważający sens istnienia stowarzyszeń w ogóle, albo stają się próbą sprowadzenia go do zalet towarzyskich i dzielenia się doświadczeniami. Tymczasem przecież właśnie po to tworzymy stowarzyszenia, by starać się zmieniać swoją branżę na lepsze: dopiero uzgodnienie działania przez wiele podmiotów ma realną siłę zmieniającą. I odwrotnie: nie da się zmiany zrobić, nie wyrażając i nie stosując – wspólnych dla członków, ale przecież nieobowiązkowych dla innych uczestników rynku – nowych reguł. „Nowe” i „wspólne” to nieodłączne cechy każdej poważnej rynkowej zmiany.
 
Po drugie zaś, kontrowersyjne wydaje mi się założenie, że łączne zachowanie członków stowarzyszenia w określony sposób (w tym przypadku ewentualna rezygnacja z udziału w postępowaniach, które nie przewidują słusznego rejection fee) ogranicza lub eliminuje z rynku inne podmioty. Można by przecież równie dobrze powiedzieć, że w tym konkretnym postępowaniu one właśnie zyskują przewagę konkurencyjną, nie tylko stając się mniej wymagającymi, a więc tańszymi oferentami, ale nawet tracąc jakościowych, trudnych do pokonania konkurentów.
 
Moim zdaniem warto dokładnie przyglądać się dalszemu przebiegowi postępowania, którego niekorzystny wynik mógłby w istotny sposób ograniczyć integrację branży komunikacji marketingowej. A to kluczowe, bo bez niej trudno będzie równoważyć zasady gry rynkowej, w której zlecający usługi są z zasady wielokrotnie silniejszymi podmiotami. Bardzo liczę na to, że UOKiK, zgodnie ze swoją misją chronienia równości praw na rynku, dostrzeże równie wyraźnie także tę perspektywę.


Konrad Koper, creative & client services partner, event-factory: Zależy nam na zachowaniu warunków konkurencyjnej gry rynkowej

Sprawa postępowania UOKiK przeciwko Stowarzyszeniu Komunikacji Marketingowej SAR jest ważnym precedensem, który może mieć wpływ na przyszłość funkcjonowania branży. Doskonale zdaję sobie sprawę z nakładu pracy, jaki każdego dnia ponoszą agencje na potrzeby konkursów i przetargów, który to często nie przekłada się na zyski. Stanowczo wspieramy podjęte zarówno przez SAR, jak i podejmowane coraz częściej przez środowisko starania na rzecz edukacji rynku i tworzenia dobrych praktyk, które w krajach zachodnich, o dojrzałym rynku marketingowym, często postrzegane są jako obowiązująca norma. Sami staramy się w codziennej pracy uświadamiać klientów, z jakimi nakładami i kosztami wiąże się przygotowanie każdej oferty. Taki kierunek pozwala polskim agencjom się rozwijać i zwiększać swoją konkurencyjność na arenie międzynarodowej. Wypracować możemy go jednak tylko wspólnie, z udziałem jak najszerszej reprezentacji sektora oraz - co istotne - z zaangażowaniem w ten proces standaryzacji i edukacji także przedstawicieli działów zakupów, marketingu, czy HR naszych klientów. Ich zrozumienie zasadności takiej standaryzacji jest kluczowe dla skuteczności naszych starań.
Jestem głęboko przekonany, że działania na rzecz promocji tych standardów w naszej branży to rzecz nieunikniona i konieczna. Jako event-factory wierzymy w uczciwą konkurencję i na co dzień staramy się etycznie podchodzić do walki o projekty. Alokacja środków w ramach przetargów i konkursów jest strategiczną decyzją każdej agencji, jednak jest to ryzyko, które stanowi nieodłączną część naszej działalności. Zależy nam na zachowaniu warunków konkurencyjnej gry rynkowej i liczymy na wyjaśnienie sprawy, mając jednocześnie nadzieję, że informacje wymieniane pomiędzy członkami SAR, nie wpływały na równą rywalizację.


Marta Macke, managing partner, Shortlist Consulting: Zarzuty przedstawione przez UOKiK są przesadzone. Organizacje branżowe powinny stać na straży standardów

Jako wieloletnia szefowa działu Business Development odpowiedzialna za prowadzenie przetargów w agencji będącej członkiem stowarzyszenia SAR, ale przede wszystkim jako ekspert ds. przetargów prowadząca od kilku lat firmę doradczą specjalizującą się w prowadzeniu dla klientów procesów przetargowych na wybór agencji komunikacji marketingowej uważam, że zarzuty przedstawione przez UOKiK są przesadzone.
Celem organizacji takich jak SAR jest promowanie dobrych praktyk i dbanie o najwyższe standardy w branży.

Praktyki takie jak wprowadzenie rejection fee czy transparentnego informowania agencji o tym, ile i jakie podmioty są zaproszone do postępowania, uważam za standard, który nie podlega dyskusji.
Przy każdym projekcie prowadzonym dla reklamodawców przez Shortlist Consulting rekomendujemy klientom obie te zasady. Powody są oczywiste. Każda z agencji, aby funkcjonować i rozwijać się, musi brać udział w kilku do kilkudziesięciu przetargach w skali roku. Koszt udziału agencji w procesie to średnio ok 40 000 zł. Jest to koszt, który agencja musi ponieść i nie zostanie on zwrócony w przypadku przegranej. Projekty pokazywane przez agencję często, a szczególnie w przypadku agencji brand design czy agencji strategicznych są projektami w zasadzie skończonymi i zrozumiałe jest, że nie można zgodzić się na pracę całkowicie za darmo.

Druga kwestia to informacja o tym, jakie agencje zostały zaproszone do przetargu. Klient podchodzący profesjonalnie i partnersko do współpracy powinien poinformować agencje o tym, jaką ma konkurencję i ile jest agencji, które będą pracować przy projekcie. Każda agencja przed przystąpieniem do przetargu analizuje projekt szczegółowo pod kątem szans i ryzyka, a jednym z ważnych kryteriów jest liczba i jakość agencji zaproszonych do przetargu.
Jest to jedna z kluczowych rzeczy, które podkreślamy również podczas szkoleń z procesu przetargowego, które Shortlist prowadzi dla klientów i agencji. Agencjom rekomendujemy wręcz, aby nie brały udziału w przetargach, do których klient zaprasza więcej niż 5, 6 podmiotów oraz nie chce poinformować o tym, kogo zaprosił, jakie są kryteria oceny czy budżet.
Są to zresztą kluczowe tematy, które były adresowane podczas dialogu prowadzonego pomiędzy środowiskiem reklamowym, a zakupami, a który został zainicjowany m.in. przez działania Shortlist Consulting. Dialog ten, podobnie jak organizowane przez Shortlist konferencje „W przetargowym trójkącie” poświęcone integracji środowiska reklamowego, marketingu i procurementu oraz otwartej dyskusji o dylematach każdej ze stron przetargowego stołu, miał właśnie na celu sprofesjonalizowanie podejścia do wyboru agencji.
Podsumowując, w mojej opinii, organizacje branżowe powinny stać na straży standardów oraz dbać o interesy branży zgodnie z wypracowanymi standardami, a transparentność procesu, rejection fee czy ograniczenie liczby agencji zaproszonych do przetargu to podstawa dobrych praktyk przetargowych.

 

 

Artur Szczęsny, CEO Rebelia Media Group: Rejection fee to kolejny krok do normalizacji rynku, organizowanie wymiany informacji może budzić wątpliwości

W mojej opinii działania mające na celu wprowadzenie rejection fee są kolejnym krokiem do normalizacji rynku reklamowego czy ogólnie mówiąc działań marketingowych. Taka sytuacja jest standardem na rynkach zagranicznych. Przy ofertach, w których agencje przedstawiają roczne strategie, przygotowując ogromną liczbę grafik i visuali, są angażowane ogromne zasoby agencji - ludzkie i sprzętowe, wiele roboczogodzin, co stanowi ogromny koszt dla agencji. W tych przypadkach rejection fee byłoby choć częściową rekompensatą za tak na prawdę wykonaną pracę na rzecz klienta. Często przecież się zdarza, że klienci nieświadomie w późniejszym czasie wykorzystują pojedyncze elementy projektu, myśląc, że gdzieś coś widzieli, albo czytali czy też sami wpadli na taki pomysł. I tak na prawdę nikt nie może mieć pretensji w takiej sytuacji.
Nie do końca jestem przekonany, że organizowanie wymiany informacji jest czymś słusznym. Nie mam na myśli tylko samej konkurencyjności, ale przy takich działaniach składane oferty mogą tracić na jakości kreatywnej oraz ich różnorodność może być mniejsza. Takie działania mogą prowadzić do tego, że oferty będą do siebie zbliżone pod względem pomysłów i proponowanych rozwiązań, a to nie byłoby dobre, patrząc przez pryzmat klienta.

 

Sonda MeetingPlanner.pl: Wydarzenia, problemy, wyzwania, zjawiska… w opinii przedstawicieli różnych sektorów branży - drugi czwartek miesiąca
 

09 sty 2020
 
średnia ocen:
5.0
 
oceń
 
 
 
Meeting Planner Sp. z o.o.
ul. Złota 9/30, 00-019 Warszawa
tel.: 22.378 38 51
 
Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.