Grzegorz Kieniksman: A jeśli koniec pandemii nie nadejdzie?

Grzegorz Kieniksman, w cyklu Zdaniem rebelianta czyli o branży bez patosu, a czasem nie całkiem serio
Na zdjęciu: Grzegorz Kieniksman, w cyklu Zdaniem rebelianta czyli o branży bez patosu, a czasem nie całkiem serio

Wiele wskazuje na to, że pandemia nie skończy się tak szybko, jakbyśmy chcieli. Przyznam się, że kiedy pojawiły się szczepionki, przeszło mi przez myśl, że już bliżej niż dalej. Tymczasem mam wrażenie, że jest gorzej, końca nie widać. Trzecia fala się rozpędza, a rzeczywistość wciąż nie zbudowała alternatywnego modelu świata. Powrotu do dawnej normalności nie ma, trzeba wypracować nową. Czas skupić się nie na biologicznym, ale społecznym końcu kryzysu. Warto z tą myślą się oswajać. Nauczyć się z nią żyć.

Kiedy przyszła pandemia okazało się, że biznesy, te wielkie i te małe, nie mają żadnego scenariusza na wypadek apokalipsy. Na początku wiadomo, każda firma ma trochę tłuszczyku, są ludzie którzy nie do końca pracują. Dobrze ją nawet odchudzić. Szybko okazało się jednak, że to, co miało być przejściowe, stało się bardziej trwałe. Po roku jedno jest jasne – niektóre zmiany w gospodarce z nami już zostaną.

Jak przez te 12 miesięcy zmieniło się nasze życie? Dobrze, że się oswoiliśmy z pracą zdalną, nie oswoiliśmy się za to ze zdalnym nauczaniem. Zaczęliśmy się uczyć ekologii w wydaniu domowym. Nabyliśmy nowe kompetencje i nawyki, w tym bardzo ważny nawyk mycia rąk. Doświadczamy bliskości na odległość. Nauczyliśmy się radzić sobie z nowymi obostrzeniami, chociaż przypadkowość niektórych zadziwia i denerwuje. Nasze biznesy skończyły już marsz śmierci, zaczynają marsz ku przyszłości.

Moja praca łączy w sobie wiele funkcji, może nawet więcej niż bym sobie życzył, dlatego łatwiej mi się przyjrzeć obecnej sytuacji z różnych perspektyw. Mam wrażenie, że przez ostatnich 20 lat przesyciliśmy się wszystkim: ilością informacji, podróży, relacji, naszym życiem rządził konsumpcjonizm. Cieszymy się, że dzięki technologii mamy możliwość kontaktu w trudnym czasie. Dajemy się ponieść cyfrowej transformacji. Tymczasem technologia oddala nas od siebie, a w tkance społecznej coraz częściej pojawiają się błędne piksele.

Dlatego powtórzę to znowu: dla mnie ten kryzys jest ogromną szansą. Szansą na to, żeby zastanowić się, co tak naprawdę jest ważne. Przypomnieć sobie, że bycie człowiekiem to sport zespołowy. A solidarność społeczna to podstawa, która pomoże nam zachować bezpieczeństwo, przetrwać kolejne fale i zbudować świat na nowo.
Wiosna wisi w powietrzu, ale to jeszcze nie koniec…

Autor: Grzegorz Kieniksman, partner agencji Rebelia Media Group
Cykl felietonów: Zdaniem rebelianta
Grzegorz Kieniksman, partner agencji Rebelia Media Group, miksując słowa, style, ale i odważne podejście do świata, o rzeczywistości, o biznesie, o trendach, o life style’u, o komunikacji… o wszystkim tym, czego wspólnym mianownikiem jest event. Bez patosu i czasem nie całkiem serio…
Zdaniem rebelianta… Grzegorz Kieniksman – drugi poniedziałek miesiąca

Zaloguj się
Dodaj swój obiekt
Informacje
Branża
Personalia
Realizacje
Otwarcia
Inwestycje
Catering
Technologie
Transport
Artykuły
Wywiady
Felietony
Publicystyka
Raport
Prawo
Biblioteka
Incentive travel
Prawo
Ogłoszenia
Przetargi
Praca
Wydarzenia
Galeria
Wyszukiwarka obiektów
Nasze projekty
MP Power Awards©
MP Fast Date©
MP MICE Tour
MP MICE & More
MP Legia Cup
Nasza oferta
Reklama i promocja
Content marketing
Wydarzenia
Konkurs
Webinary
Studio kreatywne
O nas
Polityka prywatności
Wspierają nas
Grupa odbiorcza
Social media
Kontakt