Tomasz Mlącki: Wehikuł czasu, czyli rowerem przez RP

Tomasz Mlącki w cykul felietonów Metafizycznie, merytorycznie…
Na zdjęciu: Tomasz Mlącki w cykul felietonów Metafizycznie, merytorycznie…

Cenię angielski punkt widzenia. Mają Wyspiarze w genach esencję bezstronności, nabytą po stuleciach wzlotów i upadków imperium, mniej i bardziej świadomego chłonięcia świata i jego różnorodności, krystalizującej się w najsolidniejszym kosmopolityzmie, którego sednem jest dążenie do istoty rzeczy, ale z szacunkiem dla innych racji. Weźmy za przykład historyków, choćby Normana Davisa i jego „Boże igrzysko” – fantastycznie spisane dzieje naszego kraju. Dystans, pedantyczny wręcz obiektywizm, uczciwa determinacja w opisie tematów trudnych, tak jednak, by nie zranić zainteresowanych. Widać tu niechęć do uplastyczniania faktów i dat, wtłaczania ich w apriorycznie przyjęte ramy. Jeśli nawet jest teza, pojawia się antyteza, a na końcu uczciwa synteza. Fakt jest tu podmiotem, nie przedmiotem dociekań. A wszystko to z dużą dozą sympatii wyłożone. Prawda nas nie zaboli, gdy posłuchamy Angoli. Excuse-moi za nieco prostacką rymowankę, ale zwięzłość wymaga poświęceń.

Ostatnio wydano prawdziwy rarytas – „Rowerem przez II RP” (tytuł w oryginale brzmi świetnie – „Pedalling Poland”, ja bym się pokusił o „Kręcąc po Polsce”). Jest lato 1934 roku, Bernard Newman, dżentelmen – obieżyświat, przypływa do Gdańska. Jego bagaż stanowią: rower George, szorty i długie spodnie, kilka koszul, sweter, mapy oraz 20 funtów sterlingów w kieszeni. Eksplorer odbył solidną kwerendę na temat destynacji, spędziwszy dobrych kilka dni w bibliotekach, zgłębił podstawy polskiego – zna około 200 słów, a przed nim ponad 3000 km. na siodełku. Wyczerpujący krajoznawczo objazd Polski, od morza do morza, Bałtyckiego rzecz jasna.

Newman to postać arcyciekawa, a jego relacja to udany kolaż gatunków – bedekera, reportażu, gawędy, eseju, nierzadko poetyckiej prozy ukazującej kraj, którego już nie ma. Czy jednak na pewno? Zmieniły się drogi, budynki, jednym słowem materia en bloc, ale co do nas – jego mieszkańców – czy tu zaszła zmiana? Warto się przejrzeć w lustrze minionych lat. Newman ze zadziwiającą precyzją maluje portret Polski i Polaków z życzliwego dystansu, udanie miesza faktograficzne błahostki i poważną analizę stanu polskiego ducha. Oddajmy mu więc głos. Wybrałem kilka cytatów, mając jednakże nadzieję, że zachęcą do lektury i nie będę jedynym w branżowym gronie czytelnikiem tego niesłusznie zapominanego dzieła. Ułożyłem je chronologicznie, w ślad za itinerarium cyklisty, niech mówią, jak nas widziano, słyszano i oceniano prawie sto lat temu. Wybór, jak każdy, subiektywny, komentarze też.

Tuż przed Gdynią. „Widać było 10 mężczyzn (…). Organizacja pracy była ewidentnie słaba; w żadnym kraju porządny wieśniak nie przepada za kolektywną działalnością. (…) ktoś dostawał szału i wykonywał robotę za dziesięciu mężczyzn, a pozostała dziewiątka stała naokoło i mu się przyglądała.” Prostolinijny przybysz nie dostrzegł drugiego dna w tej scenie, czyli naszej legendarnej dbałości o jakość wykonanej pracy, która wymaga znacznie większych wysiłków nadzoru, niż roboty sensu stricte. A na poważnie, jak widać takie działanie nie było powojennym wytworem, co masa ludzi mniema, ale jest z nami dłużej i nie chce nas opuścić. Sam nie tak dawno temu obserwowałem podobną scenę przy remoncie mojej ulicy.  

Gość w dom… Ciekawski Bernard wchodzi na podwórza warszawskiej Starówki w poszukiwaniu architektonicznych detali i malowideł, co było równoznaczne z zapraszaniem do mieszkań, gdzie dogłębnie poznał wysokoprocentową wersję porzekadła, z którego tak jesteśmy dumni. „Na długo przed końcem wędrówki po Starym Mieście postanowiłem zostać zupełnym abstynentem. Gdybym spożył jedną dziesiątą proponowanej mi wódki, widziałbym jeszcze dziwniejsze widoki niż te symboliczne malowidła na ścianach.” Zatem umiar z importu.

Kuchnia polska. „Nie jestem epikurejczykiem, ale zauważyłem, że w Warszawie świetnie jadałem.” Rewers tej sytuacji nastąpił w Łowiczu. Sterany rowerzysta stanął w hotelu, a kiedy mył się po wyczerpującej jeździe, do pokoju weszło menu w postaci właścicielki z dwoma żywymi kurami w rękach i pytaniem na migi, którą życzy sobie na obiad. Wybrana, niemalże na oczach uśmiercona, okazała się łykowata i niesmaczna. Jak to w kuchni – czasem ambrozja, czasem herezja…  

Upał. „Uderzył mnie także kult wody sodowej w Warszawie i całej Polsce. Co 100 jardów stała budka z napisem głoszącym zalety wody sodowej. Przyciskamy szklankę do automatycznej myjki, która ją przepłukuje, po czym toczymy wodę z ogromnego, ciężkiego syfonu.” Saturator serwujący słynną w PRL-u „gruźliczankę”, był zatem jedynie twórczym rozwinięciem owego kultu. Poza tym widzę drugie, jeśli nie trzecie dno w tej szklance…

Wawel. „Założyliśmy flanelowe ochraniacze na buty, by nie zniszczyć podłóg, w normalnych warunkach moje stopy są już wystarczająco duże, ale wetknięte w bezkształtne worki przypominały łapy widma.” Jak widać, muzealny problem filcu i flaneli też nie jest rodem z PRL-u, jak życzeniowo myśleliśmy. Finalnie przeszliśmy na folię, jest mniej obciachowo, ale i mniej ekologicznie jakby.

Zabawa. Stanisławów, wojewódzkie miasto na kresach, nasz rowerzysta trafia na wojskowe święto. Wszechogarniająca hulanka, czyli sens nocy letniej, zapewne bez snu, lecz z pewnością niepozbawiona seksu. Huculi w czerwieni i „Polacy tańczą energicznie, zawzięcie i wytrwale. Tańczyli, kiedy się kładłem do łóżka o dziesiątej, i nadal tańczyli, kiedy wstałem o wpół do piątej. Bardzo możliwe, że tańczą do tej pory.” Zabawa w stylu folk, forever.

Znajomość języków obcych. Relacja z pytania o drogę w Białowieży: „Rozmowa na migi jest prosta, gdy masz do czynienia z inteligentnymi ludźmi. W ciągu pół godziny cierpliwie zabrałem wszystkie wskazówki.” Wzór delikatności w formie i w treści. Maestria…

Spleen polskiej prowincji, tu z Podlasia. „Te mieściny tak senne, że domy stoją w nich odwrócone tyłem do ulicy, byle tylko nie mieć z nią nic wspólnego…”. Dojmujące to, moja chata z kraja a la Anglaise

Wileński wstyd. „Było już ciemno. Kiedy szliśmy jedną z głównych ulic jakiś mężczyzna po przeciwnej stronie krzyknął głośno i upadł na chodnik. Julia (przewodniczka Bernarda – przyp. TM) uznała, że jest pijany, i nie chciała, żebym do niego podchodził, ale jako że nikt tego nie uczynił, poczułem, że muszę to zrobić. (…) Miał napad padaczki.” Kto leży, ten pijak. Na szczęście empatia zdołała, nie tak dawno temu, lecz późno, zbyt późno, wyrzucić ten przeklęty dogmat z naszej świadomości. Miał się tam dobrze o wiele za długo, pozwalając rozgrzeszać się z nieudzielania pomocy ludziom, o życiu których decydowały minuty. Nie mogę tu nie pomyśleć o moim Ojcu, który miał nieszczęście doznać zawału na warszawskiej ulicy w latach 70. Wezwano milicję, a kiedy ta przywołała pogotowie, było już za późno.  

Woda. „W Polsce po przekręceniu kurka oznaczonego – ciepła woda – albo nic się nie dzieje, albo tryska kłąb pary.” Nie lekceważmy zatem ciepłej wody w kranie…    

Takich intrygujących obserwacji, niektórych mocno pokrytych kurzem historii, innych zadziwiająco  ponadczasowych, jest tam o wiele więcej. Szczerze polecam tę fascynującą podróż w czasie przez polską materię i ducha. Bezsprzecznie dobrze jest posłuchać tych, co z życzliwej dali osąd podają, więc spuentujmy parafrazą: Gdy cudzych myśli uczciwie zaznacie, mądrzej poznacie, co posiadacie.

Cytaty za: Bernard Newman, Rowerem przez II RP, przeł. Ewa Kochanowska, Kraków 2021.

Autor: Tomasz Mlącki
Cykl felietonów: Metafizycznie, merytorycznie… Tomasz Mlącki
Tomasz Mlącki, który od ponad 25 lat współtworzy wydarzenia, które przypisać można do każdej z liter akronimu MICE, tym razem stara się dochodzić do istoty rzeczy, patrząc z szerszej perspektywy. Interesuje go złożoność świata, i chętnie zrezygnuje z branżocentrycznego punktu widzenia, by pokazać, że to, co tworzymy nie jest oddzielną wyspą, a wszystko dzieje się w szerszym kontekście. Kontekście, o którym w codziennym pędzie nierzadko zapominamy.
Metafizycznie, merytorycznie… czwarty wtorek miesiąca

Zaloguj się
Dodaj swój obiekt
Informacje
Branża
Personalia
Realizacje
Otwarcia
Inwestycje
Catering
Technologie
Transport
Artykuły
Wywiady
Felietony
Publicystyka
Raport
Prawo
Biblioteka
Incentive travel
Prawo
Ogłoszenia
Przetargi
Praca
Wydarzenia
Galeria
Wyszukiwarka obiektów
Nasze projekty
MP Power Awards©
MP Fast Date©
MP MICE Tour
MP MICE & More
MP Legia Cup
Nasza oferta
Reklama i promocja
Content marketing
Wydarzenia
Konkurs
Webinary
Studio kreatywne
O nas
Polityka prywatności
Wspierają nas
Grupa odbiorcza
Social media
Kontakt