Grzegorz Kieniksman: Niby nic, a jednak inaczej…

Grzegorz Kieniksman, w cyklu Zdaniem rebelianta czyli o branży bez patosu, a czasem nie całkiem serio
Na zdjęciu: Grzegorz Kieniksman, w cyklu Zdaniem rebelianta czyli o branży bez patosu, a czasem nie całkiem serio

W ostatnich dniach MeetingPlanner.pl zorganizował kilkudniowy spacer z kubkiem kawy. Bardzo chciałem tam być! Ale na przeszkodzie stanęło właśnie te kilka dni.

Dlaczego chciałem tam być? Może dla kogoś z Warszawy bycie tam mogłoby się wydawać banałem, bo my, mieszkańcy naszego miasta, pracujący w naszej branży właściwie te miejsca znamy. Czy aby na pewno? Z jednej strony rzeczywiście tak, ale przez ostatnie miesiące nie bywaliśmy tam, a te miejsca się zmieniały, niektóre przeszły metamorfozę, niektóre, szukając pomysłu na biznes, wprowadziły nowe usługi. Dlatego warto było się wybrać. No ale się nie wybrałem. Jednak prawdziwy cel był kompletnie inny. Chciałem poczuć znowu, że nasza branża zaczęła żyć, że nadal są ludzie, którzy chcą w niej pracować i są klienci, którzy czekają na pełne otwarcie, aby móc realizować swoje i agencji szalone pomysły. To chciałem poczuć! Wiem, że gdzieś tam są, ale jednak spotkanie fizycznie, to zawsze zupełnie coś innego.

Jak już wspominałem nie byłem na tym spacerze, więc gdy tylko złapałem kilka wolnych chwil, zainspirowany wydarzeniem MP, postanowiłem sam urządzić sobie taką wycieczkę. Może nie dokładnie tą samą drogą, ale jednak.
Nie wróciłem jakoś bardzo szczęśliwy z tej eskapady. Co rusz na mojej drodze pojawiały się puste lokale po restauracjach, barach czy sklepach. Pustka ziejąca z ich okien była mało przyjemna i po raz kolejny uzmysłowiła mi, że branża usługowa dalej dostaje po przysłowiowej… i jeszcze długo będzie dostawać.

Dobrze, że było słonecznie, to spacer był przyjemny, w krótkim rękawku i z kubkiem kawy na wynos. Jednak pomyślałem sobie, żyję w ładnym mieście, które znowu tętni życiem. Ludzie biegają po ulicach, zdarza się, że ktoś przystanie i uśmiechnie się, zawsze odwzajemniam taki uśmiech, który czasami kończy się krótką rozmową. To był mój pierwszy spacer, na spokojnie, po poprzednich dwóch tygodniach, gdzie jednak praca grała pierwsze skrzypce – to fajnie tak móc powiedzieć po miesiącach posuchy!

Za mną prawdziwe wydarzenia, takie nieudawane, nie online’owe z napinaniem się na nie wiem sam co. Takie gdzie jest więcej niż 20 osób, bo liczone w setkach, przy prawdziwych okrągłych stołach, ze sceną, z realizacją z dreszczykiem emocji, czym jeszcze ktoś nas zaskoczy, bo o czymś zapomniał. Kiedyś to było wszystko normalne, a teraz widzę, jak wiele się zmieniło.

Nie da się z dnia na dzień wkroczyć w ten świat bez żadnego bagażu, ostrożności czy niemrawości i niech nikt nie podnosi tu głosu, że jak się jest profesjonalistą, to przerwa nic nie zmieniła, bo po prostu wchodzisz i robisz. Otóż nie! Widać to na każdym kroku, zarówno po stronie agencji, hoteli, podwykonawców wszelkiej maści i także po stronie klientów. Największy oczywiście jest problem z dostępnością ludzi, co odbija się szczególnie w gastronomi i technice. Widać, że młodzi, którzy dopiero wchodzą, muszą się dużo nauczyć nie tylko fachu, ale przed wszystkim współpracy z zespołem.

Starzy wyjadacze – mówię o wszystkich, trochę jakby zardzewiali. Coś, co doniedawna było oczywistością, teraz takie nie jest. Niby wszystko jest jak dawniej, wszystko się dzieje, jesteśmy na czas, a jednak jeżeli się zatrzymamy i zaczynamy oglądać to klatka po klatce, to wolniej się ruszamy, myślimy. Klienci również wypadli ze swoich umiejętności, przyzwyczajeni do imprez online – które coraz częściej są sprytnie zmontowanymi materiałami filmowymi stremowanymi w konkretnym momencie – częściej się gubią, a próby wydarzenia mają niewiele wspólnego z próbami i trwają wieki. Wprowadzanie kolejnych pomysłów do scenariuszy, czy zmiany kolejności stały się obecnie codziennością. W tym wszystkim jesteśmy my, działamy, próbujemy tłumaczyć, ale kiedy słyszymy „zawsze tak było” przyjmujemy to na klatę i zmieniamy. To jest kolejne ciekawe doświadczenie w moim dorosłym życiu. Kiedy zaczynałem pracować w naszej branży lata temu, to to było dla mnie nowe, więc chłonąłem wszytko jak gąbka i się dostosowywałem, uczyłem się być takim, jakim chcą, abym był. Teraz jestem ukształtowany, jak wszyscy z nas, i okazuje się, że musimy przejść tę szkołę od nowa.

Chciałbym poznać też Wasze obecne doświadczenia, dlatego miałem taką ochotę na ten spacer. Tym razem nie wyszło, ale wierzę, że dziewczyny z MeetingPlanner.pl już szykują dla nas jakąś okazję do spotkanie, gdzie będziemy mogli wymienić się najnowszymi doświadczeniami.
Z pozdrowieniami!

Autor: Grzegorz Kieniksman
Cykl felietonów: Zdaniem rebelianta
Grzegorz Kieniksman, partner agencji Rebelia Media Group, miksując słowa, style, ale i odważne podejście do świata, o rzeczywistości, o biznesie, o trendach, o life style’u, o komunikacji… o wszystkim tym, czego wspólnym mianownikiem jest event. Bez patosu i czasem nie całkiem serio…

Zaloguj się
Dodaj swój obiekt
Informacje
Branża
Personalia
Realizacje
Otwarcia
Inwestycje
Catering
Technologie
Transport
Artykuły
Wywiady
Felietony
Publicystyka
Raport
Prawo
Biblioteka
Incentive travel
Prawo
Ogłoszenia
Przetargi
Praca
Wydarzenia
Galeria
Wyszukiwarka obiektów
Nasze projekty
MP Power Awards©
MP Fast Date©
MP MICE Tour
MP MICE & More
MP Legia Cup
Nasza oferta
Reklama i promocja
Content marketing
Wydarzenia
Konkurs
Webinary
Studio kreatywne
O nas
Polityka prywatności
Wspierają nas
Grupa odbiorcza
Social media
Kontakt