Grzegorz Kieniksman: Zacznijmy stawiać eko pytania

Grzegorz Kieniksman, w cyklu Zdaniem rebelianta czyli o branży bez patosu, a czasem nie całkiem serio
Na zdjęciu: Grzegorz Kieniksman, w cyklu Zdaniem rebelianta czyli o branży bez patosu, a czasem nie całkiem serio

Bądź eko… Dbaj o środowisko… Jesteśmy zieloną firma… Zrównoważony rozwój… Redukujemy ślad węglowy… To hasła, które towarzyszą nam od paru lat, gdzie tylko się odwrócimy, w sklepie, telewizji, na wakacjach, w restauracji, i przenikają do świata eventu, można powiedzieć, że na każdym kroku.

Zarówno nasi klienci, jak i my agencje, podkreślamy, że zrównoważony rozwój jest dla nas istotny. Ograniczmy zużycie papieru, kupujemy wodę w szklanych butelkach, montujemy filtry do niej, ograniczamy zużycie plastiku i podkreślamy wykorzystanie materiałów wielokrotnego użytku. Część z nas chwali się, że obliczyła wielkość śladu węglowego wytworzonego przy produkcji wydarzenia, a następnie tym, w jaki sposób go zrównoważyła do ZERA. To wszystko piękne. Róbmy zielone eventy! Jestem za!

Jednak rzeczywistość jest niezwykle brutalna.

Często, jak już dochodzi do eventu, to produkujemy na potęgę materiały różnej maści i o różnym sposobie uszlachetniania – bo jednak to musi wyglądać, bo klient tak chce. Może nie jest eko, ale ładnie, tak jak powinno być i, wiecie, w pewnym sensie to rozumiem. Kto z nas nie lubi otaczać się ładnymi rzeczami, spędzać czasu w pięknej scenerii i dotykać wszystkiego, co błyszczy i jest miłe w dotyku?
Każdy!

Mnie bardziej zastanawia to, czy aby na pewno, musimy produkować wszystko w takiej ilości? Czy aby na pewno, szkło czy bawełniana sitaka jest lepsza i na pewno eko? Mało kto z nas zastanawia się nad tym, że jednak szkło waży więcej, a do wyprodukowania bawełnianej siatki jednak trzeba zużyć wiele litrów wody. Gdzie jest granica bycia eko, a gdzie ją przekraczamy i trujemy jeszcze bardziej.
Funkcjonujemy w świecie, w którym mamy pewne obowiązki. W moim przekonaniu musimy przełożyć język eko na praktyki, rozwój, relacje i skuteczne zadbać o edukację, zaczynając od nas samych, poprzez partnerów biznesowych, a na finalnych odbiorcach kończąc. Wiadomo od dawna staramy się wykorzystywać urządzenia, które „konsumują” mniej prądu i dają mniej ciepła, ale to często tak na prawdę jedyna rzecz, która przekłada się na bycie eko bez potrzeby edukacji.

Zacznijmy stawiać pytania:

  • Czy na pewno wszystko musi być zapakowane w oddzielne opakowania, a może jedno zbiorcze wystarczy?
  • Czy do każdej wypitej wody potrzebujemy świeżej szklanki, a może wykorzystasz ją wielokrotnie – zamieniliśmy plastik na szkło, ale czy zastanawiamy się, ile wody zużyjemy do umycia tego szkła?
  • Czy na pewno musi być tyle jedzenia – może warto przemyśleć, czy muszą być trzy przystawki, pięć dań głównych – pamiętacie, ile jedzenia po każdym evencie trafia do kosza.

I teraz słyszę głosy, ale event to zabawa, to miejsce, gdzie przychodzimy, aby się pobawić i zapomnieć o ograniczeniach itp. Jasne, tak jest, ale jednak warto pomyśleć, czy może być zabawnie i eko.

Autor: Grzegorz Kieniksman
Cykl felietonów: Zdaniem rebelianta
Grzegorz Kieniksman, partner agencji Rebelia Media Group, miksując słowa, style, ale i odważne podejście do świata, o rzeczywistości, o biznesie, o trendach, o life style’u, o komunikacji… o wszystkim tym, czego wspólnym mianownikiem jest event. Bez patosu i czasem nie całkiem serio…

Zaloguj się
Dodaj swój obiekt
Informacje
Branża
Personalia
Realizacje
Otwarcia
Inwestycje
Catering
Technologie
Transport
Artykuły
Wywiady
Felietony
Publicystyka
Raport
Prawo
Biblioteka
Incentive travel
Prawo
Ogłoszenia
Przetargi
Praca
Wydarzenia
Galeria
Wyszukiwarka obiektów
Nasze projekty
MP Power Awards©
MP Fast Date©
MP MICE Tour
MP MICE & More
MP Legia Cup
Nasza oferta
Reklama i promocja
Content marketing
Wydarzenia
Konkurs
Webinary
Studio kreatywne
O nas
Polityka prywatności
Wspierają nas
Grupa odbiorcza
Social media
Kontakt