Zalew złych wieści. Wpływ powodzi na hotele konferencyjne
W naszych wydawać by się mogło spokojnych czasach przemysł turystyczny, a w tym branża spotkań stają się mimowolnymi ofiarami klęsk żywiołowych i katastrof. Niedawne wydarzenia, tj. powódź, wybuch islandzkiego wulkanu i zamknięcie przestrzeni powietrznej, czy też katastrofa smoleńska i związana z nią żałoba narodowa odcisnęły swój wpływ na branżę. W kontekście ostatniej powodzi, wydaje się, że rezerwacje biznesowe są mniej podatne na skutki tego kataklizmu niż te indywidualne, choć jej wpływ i jest jeszcze trudno w pełni oszacować.
Jak wynika ze wstępnych ocen, powódź nie spowodowała dużych strat w infrastrukturze turystycznej. Ze względu na doniesienia mediów o zagrożeniu powodziowym, spodziewany jest jednakże mniejszy ruch w turystce krajowej i przyjazdowej. Do turystów zarówno krajowych jak i zagranicznych dociera wiele dezinformujących sygnałów na temat zagrożenia powodziowego i ograniczonej dostępności destynacji turystycznych.
Wiele atrakcyjnych miejsc nie zostało w ogóle dotkniętych powodzią. Polska Organizacja Turystyczna, odpowiedzialna w dużej mierze za promocję naszego kraju za granicą, w związku z szumem informacyjnym dotyczącym zagrożeń, pięciokrotnie zintensyfikowała działania promocyjne. Po ustaleniach z MSZ nasze ambasady mają rzetelnie informować turystów zagranicznych na temat aktualnej sytuacji powodziowej.
Kazimierz Dolny to miasto, które poniosło duże straty w związku z powodzią. Wstępnie oszacowano już szkody wyrządzone przez wielką wodę. Szacuje się, ze koszty napraw usterek w kanalizacji sanitarnej, pomp, oczyszczalni ścieków, uszkodzenia dróg pochłoną ok 6 mln zł. Dochodzą do tego koszty akcji ratowniczej. Do pełnego bilansu trzeba doliczyć również straty przedsiębiorców, z powodu odwołanych rezerwacji w kazimierskich hotelach i pensjonatach.
Jak mówi Alicja Grzegorczyk, Właścicielka Hotelu Berberys w Kazimierzu Dolnym - Nasz obiekt nie odczuł fizycznie skutków powodzi, ponieważ usytuowany jest na wzniesieniu w pewnej odległości od Wisły, tak więc żadnych odwołanych rezerwacji nie było, jednakże obiekty, które usytuowane są bezpośrednio przy Wiśle bądź w bardzo bliskiej odległości odczuły powódź i to w bardzo wysokim stopniu. Koszty napraw, osuszanie i doprowadzenie do poprzedniego stanu sięgają w jednym obiekcie aż 200 tys. złotych. Nie było żadnych sztucznie wykreowanych w mediach nastrojów. Widać gołym okiem jak wyglądają miejscowości obok Kazimierza Dolnego tj. Wilków, Dobre, Janowiec, Bochotnica i Parchatka.
Branża turystyczna jest niezwykle wrażliwa na nieprecyzyjne doniesienia o zagrożeniu. Przykładem tu może być sytuacja Zakopanego. Połowa rezerwacji w zakopiańskich hotelach, pensjonatach i kwaterach prywatnych zostało odwołanych. Turyści boją się powodzi, której faktycznie w Zakopanem nie było. Jak powiedział Zbigniew Sielecki, Dyrektor ds. Techniki Hotelu OSSA Congress & SPA w Rawie Mazowieckiej - Powódź nie dotknęła naszego hotelu bezpośrednio. Nie zanotowaliśmy spadku rezerwacji. Inne Hotele z naszej Grupy „Trip” w Zakopanem, tj. Hotel Belvedere, Hotel Czarny Potok, Hotel Litwor bardziej odczuły skutki powodzi w postaci zmniejszonej liczby rezerwacji, głównie za sprawą doniesień w mediach, chociaż w Zakopanem powodzi w tym roku w rzeczywistości nie było.
Niekiedy branża turystyczna staje się w pewnym sensie ofiarą działań własnych władz. W maju, Burmistrz Kazimierza Dolnego, z uwagi na zagrożenie i nieprzewidywalność sytuacji powodziowej, wydał decyzję co do ograniczenia ruchu turystycznego, w dniach 22 - 23 maja br., podczas alarmu powodziowego ogłoszonego na terenie gminy. W liście otwartym do Burmistrza Kazimierza Dolnego, kazimierscy hotelarze twierdzą, że swoim wystąpieniem skutecznie odstraszył z Kazimierza Dolnego turystów, którzy w obawie przed skutkami powodzi rezygnują z zarezerwowanych wcześniej pobytów. Nie są to turyści jednodniowi, tylko zorganizowane grupy. Po wystąpieniu burmistrza organizatorzy zaczęli zgłaszać odwołania spotkań. Nie pomogły wyjaśnienia, że hotele są bezpieczne i nie zagraża im powódź.
Podobna sytuacja zaistniała, w wielu innych miastach w tym, m.in. w Kotlinie Kłodzkiej, której obiekty hotelowe właściwie nie ucierpiały w wyniku powodzi. Hotelarze i restauratorzy winią za ten stan wojewodę dolnośląskiego, który w mediach wzywał, by wstrzymać się z przyjazdem do Kotliny, co też turyści potraktowali bardzo poważnie.
Obecność turystów, w obecnej sytuacji, może być wręcz ogromnym wsparciem dla miejsc, które z różnych względów ucierpiały na skutek powodzi. Burmistrz Sandomierza, wystosował list do turystów zapraszający do odwiedzenia miasta. W związku z licznymi pytaniami dotyczącymi dramatycznej sytuacji w Sandomierzu poinformował, że Stare Miasto w żaden sposób nie ucierpiało podczas powodzi. Powódź dotknęła tereny po prawej stronie Wisły, bardziej przemysłowe i mieszkalne, ale nie zagroziła lewobrzeżnej, zabytkowej części miasta na wzgórzu. Zapewnił także, ze nie ma żadnego zagrożenia epidemiologicznego.
Mirosław Tusznio, Właściciel Hotelu Sarmata W Sandomierzu mówi, ze spośród 22 zaplanowanych konferencji na maj i czerwiec odbędą się prawie wszystkie. Jedna firma farmaceutyczna odwołała imprezę ku zdziwieniu właściciela Hotelu Sarmata, argumentując, że w zaistniałej sytuacji nie wypada im organizować imprezy. W zakresie organizacji imprez biznesowych tak więc nie ma pogorszenia. Po długim weekendzie daje się natomiast zauważyć pewien regres jeśli chodzi o przyjazdy indywidualne. Zdaniem Mirosława Tusznio - Media elektroniczne nakręcają złe nastroje. Powódź tak naprawdę dotknęła 1/5 Sandomierza, czyli tereny już tradycyjnie zalewane. Błędne doniesienia mediów mają negatywny wpływ nie tylko na branże hotelarską, ale również na lokalną gospodarkę. Właściciele sadów skarżą się na znaczny spadek zainteresowania owocami ze strony hurtowników, w związku z doniesieniami mediów o zagrożeniu epidemiologicznym. Właściciel Hotelu Sarmata słyszał o podtopieniu tylko jednego hotelu. Chociaż sam wyszedł z powodzi bez szwanku, blisko połowa pracowników doświadczyła prywatnie skutków powodzi.
Robert Szuber, Dyrektor Hotelu Bornit Interferie SA i prezes Lokalnej Organizacji Turystycznej w Szklarskie Porębie uważa, że doniesienia w mediach, informujące o powodzi w Szklarskiej Porębie, były dla miasta krzywdzące. W górach poziom wody szybko wzrasta, ale i szybko opada, inaczej niż na trenach niżej położonych, tj. we Wrocławiu czy Opolu - gdzie woda stoi przez dłuższy czas. Tak więc nie ma zagrożenia epidemiologicznego w Szklarskiej Porębie. Obecnie z pewnością odnotowujemy zmniejszony stan rezerwacji. Jeśli chodzi o odwoływane rezerwacje, mamy raczej do czynienia z rezygnowaniem z indywidualnych przyjazdów niż grupowych. Sektor MICE wydaje się tu być mniej podatny na sytuacje powodziową. Dla klientów indywidualnych, okres rezerwacji jest krótszy więc klienci ci bardziej spontanicznie dokonują rezerwacji, jaki i z nich rezygnują. Grupy biznesowe oraz klienci indywidualni na bieżąco dowiadują się na temat sytuacji. Szansę na zwiększenie krajowego ruchu turystycznego, a więc przyjazdów widzę w tym, że kurs euro jest wysoki, więc ceny wycieczek zagranicznych pójdą w górę- mówi Robert Szuber.
Agnieszka Pitiak, Manager Hotelu Sasanka w Szklarskiej Porębie, nie spotkała się z sytuacją, żeby ktoś w związku z informacjami o powodzi anulował rezerwacje. Hotel wprawdzie stracił dwie znaczne rezerwacje ze Śląska - jedną na ok. 50 osób drugą na 30-osobową, ale spowodowane było to zagrożeniem na Śląsku i lękiem osób o swój dobytek.
Podobne doświadczenia miał Hotel Bosman w Szklarskiej Porębie. Jak twierdzi Kierowniczka Recepcji z Hotelu Bosman – wbrew doniesieniom mediów, w tym roku nie było powodzi w Szklarskiej Porębie. Zdarzyło nam się, że jedna, ok. 20 osobowa grupa odwołała swój przyjazd w związku z powodzią, ale nie z powodu zagrożenia w samym mieście.
Pojawiają się również doniesienia, że powódź w Polsce wykorzystuje konkurencja, choćby z Niemiec. W tamtejszych mediach pojawia się wiele informacji, wyolbrzymiających zagrożenie. Sytuację tę wykorzystują niemieckie biura, zachęcając do własnych lokalizacji, w kontekście zagrożenia powodziowego w Polsce. Jak mówi Kierowniczka Recepcji z Hotelu Bosman - mieliśmy sytuację, ze grupa z Niemiec chciała odwołać rezerwację, w związku z niepokojącymi doniesieniami o powodzi.
W obecnej sytuacji szansę wyjścia z sytuacji obronną ręką mają obszary niekojarzone z powodzią, tj. Mazury czy też województwo zachodniopomorskie. Przyszłość ruchu turystycznego w miejscowościach nadmorskich przy ujściu Wisły, z uwagi na zagrożenia sanitarne wydaje się niepewna.
W czasie majowego spotkania kierownictwa Polskiej Izby Turystyki z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim, z udziałem wiceminister sportu i turystyki Katarzyny Sobierajskiej, wyrażono przekonanie o konieczności przeciwdziałania skutkom, docierających za pośrednictwem mediów doniesień o rzekomo dramatycznym stanie kraju po powodzi. Informacje te mają bez wątpienia negatywny wpływ na ruch turystyczny. Wywołują znaczny wzrost liczby odwoływanych przyjazdów turystycznych. Na spotkaniu stwierdzono, ze skutki powodzi nie wpłynęły na obniżenie potencjału turystycznego naszego kraju.
Zagrożenie powodziowe nadal nie ustało. Nie można lekceważyć sytuacji, gdyż wiele hoteli odniosło straty - kilka ewakuowało gości, kilkanaście zostało podtopionych zaś kilkadziesiąt wstrzymało rezerwacje. Głównie ucierpiały jednak domostwa indywidualne, a z punktu widzenia turystyki - gospodarstwa agroturystyczne oraz kwatery prywatne.
Prawdziwym wsparciem dla branży hotelarskiej może być racjonalny ogląd sytuacji i nie odwoływanie niepotrzebnie przyjazdów do miejsc, które zostały powodzią dotknięte i w których sytuacja jest opanowana bądź jej uniknęły, ale okazały się bezbronne wobec zalewu złych wieści.
Agata Siekierska, fot. Poziom Brdy przy Starym Porcie w Bydgoszczy, maj 2010, Wikipedia
Serwis MeetingPlanner.pl wyraża zgodę na udostępnienie tego artykułu na stronach innych serwisów internetowych. Warunkiem opublikowania artykułu jest umieszczenie w jego sąsiedztwie następującej informacji: "Artykuł pochodzi z serwisu MeetingPlanner.pl" oraz przekierowania na stronę: https://www.meetingplanner.pl. Treść artykułu należy skopiować w całości, podając autora i nie zmieniając jego treści merytorycznej.