Jacek Peszko, Jakub Wojas: Ludzie do nas przychodzą i chwalą. I miejsce, i program

Jacek Peszko i Jakub Wojas, współzałożyciele Klubu Spotkań Poczta Główna w Krakowie
Na zdjęciu: Jacek Peszko i Jakub Wojas, współzałożyciele Klubu Spotkań Poczta Główna w Krakowie

„Rynek wydarzeń to nie biznes w stylu 0-1. Zapłacisz, zrobisz, zapomnisz. Efektem naszych działań i wieloletnich doświadczeń w branży jest Klub, a dokładnie klimat Klubu Spotkań Poczta Główna”. Z Jackiem Peszką i Jakubem Wojasem, współzałożycielami Klubu Spotkań Poczta Główna w Krakowie, rozmawiamy o wydarzeniach, które w ikonie Krakowa można organizować przez najbliższe kilkanaście miesięcy. Później w budynku Poczty powstanie hotel.

MeetingPlanner.pl: Z waszej inicjatywy rozpoczął działalność Klub Spotkań Poczta Główna. Skąd taki pomysł? Jak w historycznej krakowskiej kamienicy klub powstawał?

Jacek Peszko (JP): Zacznijmy od początku. W 2018 roku założyliśmy fundację, której celem było i jest promowanie kultury i sztuki alternatywnej w niecodziennych przestrzeniach miejskich. Działamy aktywnie na rynku wydarzeń w Krakowie od ponad pięciu lat i w tym czasie zrealizowaliśmy wydarzenia w takich miejscach jak dawne magazyny PKP Cargo, stadion miejski przy Reymonta, podziemia dawnego hotelu Forum czy nawet w dawnej fabryce budek telefonicznych TelcomTelos przy ulicy Cieszyńskiej. I za każdym razem był to sukces frekwencyjny, bo miejsce przyciągało tak samo mocno, jak program wydarzenia. Poza tym nowe lokalizacje generowały nowe doświadczenia.
 
Jakub Wojas (JW): Jednocześnie trudno było nam oszacować ryzyko takiego przedsięwzięcia czy też mocno wypromować daną przestrzeń. O Poczcie Głównej dowiedzieliśmy się z krótkiego filmu na FB we wrześniu 2021 roku. Sam projekt Klubu Spotkań Poczta Główna wystartował w lutym 2022. Pomysł jest wypadkową naszych wcześniejszych doświadczeń, bo chcieliśmy stworzyć w Krakowie autentyczne miejsca spotkań, rozrywki, dobrej zabawy, a nie kolejną... imprezownię bez klimatu. A tutaj, w Poczcie, mamy do czynienia z ikoną Krakowa i po przekroczeniu drzwi od razu to czuć.
 
JP: Klub Spotkań mieści się w niezabytkowej części budynku Poczty. Historycznie był tutaj klub pocztowca Ekspresik, połączony ze stołówką pracowniczą. Nie zmieniamy tych założeń. W dawnej sali koncertowo-balowej zorganizowaliśmy przestrzeń kulturalno-taneczną, natomiast w miejsce stołówki postawiliśmy bar. Wydarzenia, które się u nas odbywają, również nawiązują do minionych epok. Muzyka retro, koncerty na żywo, a nawet zajęcia jogi. To wszystko działo się już na Poczcie, tylko były to imprezy i spotkania zamknięte – dla pracowników Poczty. A my otwieramy się na wszystkich. Cieszy nas to i jednocześnie motywuje, bo nie wymyślamy koła na nowo, tylko dajemy nowe tchnienie dobrze ustawionym kołom zębatym.


Klub Spotkań Poczta Główna, fot. R. Słuszniak
 
MP: Podkreślacie, że jest to miejsce tak ikoniczne w oczach mieszkańców Krakowa, że musi się wypełnić emocjami i ciekawym programem, musi powstać wokół niego społeczność. Klub działa już ponad dwa miesiące udało się go wypełnić zgodnie z planem?

JP: Dwa miesiące to dla nas wciąż etap wznoszenia. Dużo się już u nas wydarzyło, jednak z pełną pokorą i rozumem podchodzimy do tematu budowania społeczności wokół Klubu Spotkań. W naszym portfolio mamy między innymi Kiermash tj. targi mody i designu organizowane od ponad siedmiu lat w Krakowie, siedem dni koncertów z muzyką na żywo realizowanych w ramach Off Scena Festiwalu Mastercard OFF Camera. Co środę spotykamy się w naszych przestrzeniach na zajęciach jogi, co drugą środę krakowskie grupy tańca swing przychodzą do nas na potańcówki w rytm muzyki blues.
 
JW: Zorganizowaliśmy warsztaty, teledyskotekę, ponad 20 wydarzeń muzycznych. W planach imprezy dla najmłodszych, wernisaże, myślimy o rozszerzeniu muzycznego portfolio o jazz, ambient, muzykę ludową. Wracając jednak do pytania, jest dobrze, ale wciąż może być lepiej. Dużo czasu i energii inwestujemy w przygotowanie możliwe zróżnicowanego i angażującego programu. Zgłasza się do nas coraz więcej osób, środowisk chcących zrealizować właśnie u nas na Poczcie swoje spotkanie. Uważamy, że wypadkowa tych sił przyniesie w dłuższym okresie pozytywny efekt. I co najważniejsze – ludzie do nas przychodzą i chwalą. I miejsce, i program. A chyba o to w tym wszystkim przecież chodzi. <śmiech>
 
MP: Czym żyje Klub Spotkań Poczta Główna na co dzień? Łączycie swoje autorskie przedsięwzięcia z wynajmem przestrzeni na wydarzenia, w których tworzeniu nie bierzecie udziału?

JW: Obecnie jesteśmy otwarci w weekendy oraz we środy. A dokładnie co drugą środę w ramach potańcówki swing. W tzw. międzyczasie odbywamy spotkania, pracujemy nad programem na kolejne miesiące, sporo sił wkładamy w planowanie działań promocyjnych. W ramach relaksu przeprowadzamy małe remonty, prace odświeżające, buszujemy w Internecie w poszukiwaniu używanych mebli z okresu PRL. Angażujemy się w każdy nawet najmniejszy projekt, który odbywa się w naszej przestrzeni – np. są u nas sesje zdjęciowe i kręcono tu już teledyski.
 
JP: Oczywiście nie wpływamy na wizję artystyczną osób, czy grup organizujących u nas swoje wydarzenia. Dokładamy jednak cegiełkę od siebie, aby organizatorzy czuli od nas pełne wsparcie i profesjonalizm. Mamy za sobą ponad dwa miesiące intensywnych działań, praktycznie każdą wolną chwilę spędzamy na Poczcie. Wiążę się to z dużą liczbą wyrzeczeń, jednocześnie daje nam to na tyle dużo radości, sił i chęci do rozwijania koncepcji Klubu Spotkań o nowe pomysły, że idziemy w to na 100%. Albo nawet 150%!


Klub Spotkań Poczta Główna, fot. R. Słuszniak

MP: Dla jakiego rodzaju wydarzeń (przedsięwzięć) Klub Spotkań Poczta Główna to dobre miejsce?

JP: Odwołam się do hasła z naszego manifestu: „jesteśmy otwarci na każdy nawet najbardziej szalony pomysł”. A tak na poważnie, Klub Spotkań Poczta Główna ma charakter pop-upu. Zakładamy działalność jedynie przez rok. Później zgodnie z planem w budynku Poczty powstanie hotel, więc z naszej oferty korzystać trzeba tu i teraz, bo to gorący adres w mieście. Do tego czasu naszym celem jest umożliwienie możliwie szerokiej grupie mieszkańców, animatorów, przedstawicieli świata biznesu i nauki, artystom i designerom dostępu do przestrzeni Poczty.
 
JW: Oczywiście nie jesteśmy romantykami, dla których liczy się tylko idea, każdy projekt musi mieć również swoje biznesowe uzasadnienie. Jesteśmy jednak elastyczni, chętni na współpracę, otwarci na to, co dawne, zapomniane, czasem może mniej komercyjne. Jednocześnie angażujemy się w tematy bieżące, alternatywne, nowoczesne. Sami wywodzimy się z biznesu, jednak takiego z „ludzką twarzą”. Reasumując Klub Spotkań Poczta Główna to dobre miejsce na każde przedsięwzięcie, które stanowi wartość dodaną dla mieszkańców, jest szansą dla rozwoju nowych „sieci współpracy”, zaskakuje i odnajduje się w retro klimacie. A spotkania biznesowe, konferencje, warsztaty czy eventy firmowe w miejscu z duszą, to jest dokładnie to, czego meeting plannerzy i agencje szukają i potrzebują, żeby wciąż i wciąż zaskakiwać klientów.
 
MP: Mówcie o wartości „miejsca z duszą”, jak, w takim razie, waszym zdaniem powinno funkcjonować dziś miejsce eventowe, biorąc pod uwagę trendy, zmianę oczekiwań organizatorów i uczestników wydarzeń?

JP: Świetne pytanie! Obecnie branża wydarzeń to istny roller coaster. Jazda bez trzymanki, bo po prostu odradzamy się po dwóch latach pandemicznego zawieszenia. Nam udało się wstrzelić w momencie zjazdu wagoników ze szczytu. Nie był to ślepy strzał, na bieżąco śledziliśmy rynkowe trendy, sytuację pandemiczną, prowadziliśmy aktywne rozmowy z miastem, mieszkańcami, przedstawicielami III sektora. Efektem naszych działań i wieloletnich doświadczeń w branży jest Klub, a dokładnie klimat Klubu Spotkań Poczta Główna. Miejsca otwartego, do którego przychodzi się z uśmiechem, może nawet z lekkim sentymentem.
 
JW: Kluczowym elementem jest lokalizacja – centrum miasta, na przecięciu głównych linii tramwajowych, blisko dworca PKP. Chcemy również wypełnić swoistą niszę, jaka powstała na rynku lokali średniej wielkości po zamknięciu Dolnych Młynów w Krakowie. Wraca moda na retro styl, widzimy to na ulicach, w sklepach meblowych, coraz częściej wydarzenia promują też muzykę 80. 90. 00. My też :) Ten styl, klimat, jest nam bliski i dobrze się w nim czujemy. Po dość długim wstępie odpowiadam: rynek wydarzeń to nie biznes w stylu 0-1. Zapłacisz, zrobisz, zapomnisz.
 
JP: Ważne jest zaangażowanie w temat, w miarę możliwości podejście indywidualne, duża elastyczność i oczywiście pasja w działaniu. Wiem, brzmi to jak rozdział 5. z książki coachingowej, jednak patrząc na nasz przykład, wierzymy, że to wszystko będzie dalej się rozwijać. Praca z człowiekiem wymaga dużej empatii, branża wydarzeń to ciągłe zmiany, nagłe pożary, sytuacje nie do przewidzenia. Jeśli jesteś z tym ok, umiesz podejmować trafne decyzje pod presją czasu, dobrze radzisz sobie ze stresem i przede wszystkim lubisz ludzi, istnieje duża szansa że „miejsce eventowe” które prowadzisz, będzie dobrze funkcjonować. Nam idzie, mówiąc skromnie, całkiem nieźle, dlatego zapraszamy do współpracy, bo... no dobra – jesteśmy najlepszą ekipą na świecie!

Zaloguj się
Informacje
Branża
Personalia
Realizacje
Otwarcia
Inwestycje
Catering
Technologie
Transport
Artykuły
Wywiady
Felietony
Publicystyka
Raport
Prawo
Biblioteka
Incentive travel
Prawo
Ogłoszenia
Przetargi
Praca
Wydarzenia
Galeria
Wyszukiwarka obiektów
Nasze projekty
MP Power Awards©
MP Fast Date©
MP MICE Tour
MP MICE & More
MP Legia Cup
Nasza oferta
Reklama i promocja
Content marketing
Wydarzenia
Konkurs
Webinary
Studio kreatywne
O nas
Polityka prywatności
Grupa odbiorcza
Social media
Kontakt
O MeetingPlanner.pl